wtorek, 4 listopada 2014

Kallos Chocolate - miłość za grosze

Witajcie Kochane :* Na wstępie chciałam Wam podziękować, ponieważ ten post jest moim setnym, a bez Was- moich Czytelników, nie byłoby tego. Jestem w szoku, że udało mi się tak długo wytrwać i nie pałałam przysłowiowym słomianym zapałem.

Dziś mam dla Was recenzję kolejnej maski Kallosa, która podbiła moje serce. Po przetestowaniu czterech masek jestem w szoku, że każda odpowiada moim włosom i jestem z nich niezmiernie zadowolona. 


Skład: 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysobutebne, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconli, Panthenol, Theobroma Cacao Extract, Hydrolyzed Ceratin, Hydrolyzed Milk Protein, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Metchylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Moja opinia

Gdy tylko zobaczyłam, że w ofercie masek Kallosa jest wariant czekoladowy- zapragnęłam ją mieć. Jeżeli się mylę- poprawcie mnie, ale na rynku jest mało masek do włosów o takim zapachu. Recenzje również zbierała pochlebne, więc popędziłam do Marysieńki i we wrześniu znalazła się na mojej półce. Czekała na swoją kolej i się doczekała. Nie będę ukrywać, że bardzo się z nią polubiłam. Od czego zacząć? Może od ceny. Jako, że straszne skąpiradło ze mnie, cena ok. 6 zł jest jej niekwestionowanym atutem. Zapach- obłędny. Choć bardziej wyczuwam w nim kakao niż czekoladę i jest nieco sztuczny, bardzo go lubię. Co ważne, zapach bardzo długo utrzymuje się na włosach, bo nawet dwa dni, co uważam za świetny wynik- biorąc pod uwagę, że zapach wersji bananowej znika z włosów bardzo szybko. Działanie również ma znakomite. Używam jej najczęściej jako maski na ok. 30 minut i w takiej roli sprawdza się najlepiej.Włosy po jej użyciu są niezwykle miękkie i lśniące, nie ma najmniejszych problemów z ich rozczesaniem. Zaznaczam tu po raz kolejny, że nie jestem w stanie określić jej wpływu na stan włosów, oceniam jedynie efekt doraźny. Na stan moich włosów mają zapewne wpływ złożona pielęgnacja i inne czynniki. Ogromny plus również za to, że pomimo zawartości mlecznych protein i keratyny- maska służy moim włosom. Przypuszczam, że są one w minimalnym stężeniu. Jeden minus, jaki w niej dostrzegam, to konsystencja, która- wolałabym, aby była nieco bardziej treściwa. Ale wydajność oceniam wysoko, ponieważ ładnie pokrywa włosy.
Jeżeli nie miałyście jeszcze tego wariantu Kallosa, polecam Wam go wypróbować. 

Miałyście tą słodką czekoladkę?
Koniecznie napiszcie, czy się u Was sprawdziła :)

34 komentarze:

  1. Ja też ją mam, a właściwie ją kończę. Wydaje mi się że jest lepsza od wersji keratina ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio wszyscy piszą o Kallosach, a ja coraz bardziej chcę przetestować inne od arganowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie bym jej spróbowała bo uwielbiam zapach czekolady ale muszę w końcu kupić coś bez protein :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję setnego posta! :) Lubię maski kallos, ale w tej pewnie nie odpowiadałby mi zapach, nie lubię czekolady w kosmetykach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś koniecznie będę musiała ją dorwać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mi było jej nie wysyłać xD

      Usuń
  6. Mam kallosa czekoladowego, na razie stoi w zapasach, chociaż tuż po zakupie użyłam go raz i zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wersję latte ale tą też mam chęć wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej jeszcze nie miałam ale jest na chciej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekoladowa maska musi być moja :) Po wykończeniu tych co mam muszę wrócić znów do Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w zapasie i ciekawa jestem, jak na mnie wpłynie ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałam kupić tę maskę, ale niestety nie mogłam jej dostać, kupiłam za to maskę Kallos Latte z proteinami mlecznymi, jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tego Kallosa czekoladowego i jestem z niego zadowolona, a zapach ma obłędny to prawda:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam go w Hebe, ale przed zakupem powstrzymywały mnie zapasy kosmetyków do włosów, jak tylko się z nimi uporam na pewno wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam kallos latte, mój ideał, ale musze wyprobować tę czekoladową wersję, strasznie mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Obecnie mam wersję bananową, ale czekoladową też chcę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię maski z Kallosa. A jeśli chodzi o czekoladową maskę z Kallosa, to już jest marzenie! :3

    OdpowiedzUsuń
  17. lubię te maski, są tanie a świetnie się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  18. lubię kosmetyki Kallosa
    chętnie wypróbowałabym i tą

    OdpowiedzUsuń
  19. mam ją i jestem zakochana w zapachu i działania :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mleczna maska Kallos się u mnie w ogóle nie sprawdziła, ale może z tą byłoby inaczej :) Skuszę się chyba przez zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Już wiem jaką maskę kupię następną;) Dzięki Twojej recenzji kupiłam bananową i jestem zachwycona:D Dobrze wiedzieć że jest w Marysieńce, jak będę miała okazję to tam zajrzę;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak skończę Keratin to będę musiała się skusić na tą lub bananową, ich zapachy mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ciągle kupuje wersje waniliowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. je jeszcze nie miałam żadnej maski Kallos, ale chętnie zacznę właśnie od tej :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam o niej, ale nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe jak sprawdzałaby się u mnie, z mlecznego Kallosa nie byłam zadowolona, ale może warto spróbować inne wersje :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czekoladka kusi bardziej niz bananek! ;))

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam nigdy żadnego Kallosa, oprócz odlewki Keratin, która czeka na swoją kolej:)
    Szkoda, że nie są dostępne w większych drogeriach.

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam jej litrową wersję. Kupiłam ze względu na ten zapach właśnie. Moim włosom też służy, chociaż, niestety, blasku im nie dodaje. Ale to jedyny minus, jaki w niej znalazłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wszystkim za komentarze, każdy z nich daje motywację do dalszego pisania .
Na każdy staram się odpowiadać pod bieżącym postem.
Staram się odwiedzać blogi wszystkich Komentujących i obserwuję, jeśli spodoba mi się ich tematyka.
Pozdrawiam serdecznie :)