środa, 30 lipca 2014

Lipcowe nowości- małe zakupy

Było denko, czas na zakupy :) Niestety, moje zakupy do największych nie należą ze względu na zasoby finansowe, jakimi aktualnie dysponuję. W dodatku od piątku zaczynam 2- miesięczną pracę za darmo czyli praktyki. Mam nadzieję, że przynajmniej nie będę się nudzić. Odwiedziłam w ostatnich dniach Rossmann, Biedronkę oraz mały osiedlowy market. Zaczęłam również kurację przyspieszającą porost włosów. Ciekawa jestem, czy pojawią się efekty.


W Rossmannie skorzystałam z kodu promocyjnego -40% na produkty do opalania i kupiłąm mleczko Sun Ozon SPF 20. Dziś żałuję, że nie poświęciłam kodu na produkty przeciw komarom- po wycieczce rowerowej mam mnóstwo ugryzień, jeden bąbel jest wielkości dłoni. Załapałam się nawet na pierwsze w życiu ugryzienie pszczółki- myślałam, że będzie gorzej bolało, ale przeżyłam :) 

Po zdenkowaniu Gliss Kur Oil Nutritive w sprayu, zakupiłam wersję z jedwabiem, którą kiedyś używałam i chwaliłam sobie. Aktualnie jest na nie promocja, zaopatrzę się jeszcze w wariant do spłukiwania. 

W Biedronce kupiłam zachwalaną odżywkę Garnier Fructis Oleo Repair. Nie mogłam się powstrzymać przed jej wypróbowaniem, włosy pachną cały czas, są niezwykle miękkie. Ale nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca. Po dłuższym używaniu pojawi się recenzja.



W osiedlowym markecie kupiłam szampon oczyszczający Eva Nature Style tataro- chmielowy. Raz na tydzień muszę użyć takiego rypacza. Ciekawa jestem, jak się sprawdzi. Bardzo podoba mi się jego zapach i coś przypomina, nie mogę jednak skojarzyć co. Miałyście okazję używać tego szamponu? Koniecznie dajcie znać.



W Biedronce kupiłam pomadkę Ladycode DD, której pozazdrościłam Lady Hope . Pokochałam ją od pierwszego maźnięcia :) 

Za ok. 5zł znalazłam również krem Celia Woman Satin Mat. Za taką cenę warto wypróbować.



W aptece natomiast zaopatrzyłam się w Calcium Pantothenicum, pokrzywę oraz skrzyp. Gdy przeczytałam opinie na temat skuteczności CP, zapragnęłam go mieć. Nie wydałam majątku, opakowanie kosztuje ok. 7zł. Tabletki biorę 2x2. Obawiam się działań ubocznych, o których dziewczyny pisały na blogach- szczególnie osłabienia paznokci i wysypu niedoskonałości. Ale może mi się poszczęści i ominie mnie całe zło. Skrzypokrzywę piję 2x dziennie po jednej szklance. Niestety, zupełnie nie smakuje mi taka mieszanka. Ale czego się nie robi dla włosów? Zioła nie mają być smaczne, mają działać. Pokrzywa dodatkowo jest wskazana na problemy z nerkami- zmagam się z nimi od dwóch lat. Więc być może upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. 


Miałyście jakieś doświadczenia z wyżej wymienionymi? 
Jakie produkty znalazły się w Waszych koszykach podczas zakupów?
Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach :)

wtorek, 29 lipca 2014

Denko #1- czerwiec/lipiec

Nadszedł ten dzień, długo wyczekiwany. Moje pierwsze denko. Z pewnością post tego typu pojawiłby się dużo wcześniej, ale kilka rzeczy stanęło mi na przeszkodzie, m.in. fakt znikania pustych opakowań z półki. Duchy? Nie. Mama. Mama, która stwierdziła, że śmieci w domu nie będzie trzymać. Zabunkrowałam więc moje pustaczki i w ten oto sposób dziś skrobię dla Was ten post.
Na czerwono zaznaczę produkty, których ponownie z pewnością nie kupię. Na zielono te, które kupię. Opinia neutralna oznaczona będzie kolorem niebieskim.







1. Serum antycellulitowe Eveline- pisałam o nim w moich ulubieńcach, na dniach pojawi się recenzja. Polubiłam się z tym serum, ale chętnie przetestuję inne wersje Eveline.

2. Krem do rąk Anida z woskiem pszczelim- mój KWC w kwestii pielęgnacji dłoni. Ohy i ahy były w tym poście. 

3. Krem do rąk BeBeauty nawilżający- całkiem przyzwoite mazidło. Dobrze nawilża, za cenę ok. 5zł mogę kupić inny krem, np. wyżej wymienioną Anidę.

4. Antyperspirant Garnier Extra Fresh- wspomniałam o nim tutaj , kupię ponownie, ale w innej wersji. Trzeba próbować nowości :)

5. Off- i mucha, a raczej komar nie siada. Najlepszy odstraszacz komarów, które wyjątkowo mnie lubią. 

6. Bielenda peeling papaja- nie kupię ponownie, gdyż ich już nie ma. Pisałam o nim i jego arbuzowym koledze w tym poście . Całkiem fajny zdzieraczek, choć spodziewałam się innego zapachu.




7. Gliss Kur Oil Nutritive odżywka do spłukiwania- doczekała się swojej recenzji . Choć nie była zbyt wydajna, moje włosy i ja polubiliśmy ją. Z pewnością kiedyś do niej wrócę. Na razie chcę przetestować inne odżywki :)

8. Szampon Babydream- czuję, że wrócę do niego z podkulonym ogonem. Wspominałam o nim wielokrotnie, nie będę się powtarzać. W najnowszym Skarbie wyczytałam, że będzie w promocji, zaopatrzę się w zapas na zapas ;) Zużyłam 3 butelki, ocalała tylko jedna.

9. Joanna Naturia z miodem i cytryną- powiem tak: cudów nie zdziałała, ale też nie zaszkodziła. Jednakże ponownie jej nie kupię. Zużyłam także wersję z lnem i rumiankiem, ale to jeden z tych produktów, które przedwcześnie zniknęły z mojej półki.

10. Gliss Kur Oil Nutritive ekspresowa odżywka- odsyłam Was do recenzji . Jak widać, jeszcze trochę jej jest, ale śmiało mogę ją wrzucić do denka. Kupię ponownie, ale na razie zakupiłam wariant z jedwabiem.

11. Maski Biovax- recenzja zbiorcza znajduje się pod tym linkiem . Kupię ponownie tylko Latte i Blond. Reszta kompletnie się nie spisała.

12. Na zdjęcie nie załapała się również odżywka Elisse do włosów farbowanych, która podzieliła los koleżanek. Chętnie przetestuję wersję różową.


13. Zmywacze do paznokci BeBeauty i Isana- zużyłam jedno opakowanie BB i 2 Isany, buteleczki "wyparowały". Jestem 3 X na tak. Nie wysuszyły, nie zaszkodziły, dobrze zmywały lakiery. Jednak ponownie kupię na pewno Isanę. 

14. Balsam do ust Tisane- najlepsze mazidło do ust jakie człowiek stworzył. Tyle. 

15. Miss Sporty Turbo Dry Top Coat- około 1/3 zawartości zgęstniała i nie nadaje się do użytku. Kolejne opakowanie już w użyciu. Przedłuża trwałość lakieru i o to najbardziej mi chodziło. :)

16. Maseczki Ziaja- szara wypada lepiej, ale żółta zauroczyła mnie zapachem. 

17. Korektor Artdeco- dostałam "w spadku". Nie kupię ponownie ze względu na cenę, ale działanie ma przyzwoite. Choć wg mnie ideałem nie jest. Za cenę ok. 60zł liczyłam na coś więcej...


To moje pierwsze denko i na pewno nie ostatnie. Jestem zadowolona przede wszystkim z tego, że coraz rzadziej trafiam na buble kosmetyczne. Jak prezentują się Wasze zużycia?
W następnym poście- mini zakupy.
Buziaki :*

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ulubieńcy lipca

Cześć :) Jak Wam minął weekend?
Lipiec zbliża się ku końcowi więc pora na kosmetycznych ulubieńców tego miesiąca. Nie jest tego dużo, niestety nie mogłam sobie pozwolić na wielkie zakupy kosmetyczne. Wybrałam perełki, które polubiłam najbardziej. Nie goszczą tu produkty z kolorówki, gdyż w lipcu wyjątkowo rzadko nakładałam makijaż.




1. Antyperspirant Garnier Extra Fresh- robi to, co do niego należy, sprawdza się znakomicie. Dodatkowy plus za ładny zapach i brak podrażnień. Z pewnością kupię ponownie.

2. Sudocrem- z pewnością jest wszystkim znany. Stosuję go po depilacji w celu łagodzenia podrażnień. Na drugi dzień po czerwonych krostkach nie ma nawet śladu. Jest niezastąpiony po powrocie z przejażdżek rowerowych i starć z siodełkiem. Minus za cenę, ale jest bardzo wydajny i skuteczny w swoim działaniu. 

3.Eveline Slim Extreme 3D Superskoncentrowane serum antycellulitowe + przeciw nawrotom cellulitu- nie wierzę w piękne obietnice producenta co do likwidacji cellulitu. Samo smarowanie się nie wystarczy, zdaję sobie z tego sprawę. Kupiłam go z ciekawości, za 10zł w Biedronce. Fajnie napina i uelastycznia skórę. Nie mam ogromnego cellulitu więc ciężko mi wypowiedzieć się na temat działania. Największym jego atutem jest efekt chłodzący, idealny na lato. Nie powoduje podrażnień. Bardzo fajny produkt.

4. Wibo Extreme Summer Nails 542- często gościł na moich paznokciach. Trwałość ok. 3 dni. Ładnie kryje po dwóch warstwach. Bardzo go lubię.

5. Wibo Express Growth 350- przybrudzony róż, jeden z moich ulubionych lakierów. Po dwóch warstwach otrzymamy krycie. Trwałość bez zarzutów, około 3-4 dni. Świetny nudziak, idealny na każdą okazję.



6. Batiste fresh- to mój pierwszy szampon Batiste i na pewno nie ostatni. Stosuję go zgodnie z przeznaczeniem oraz po wysuszeniu włosów dla zwiększenia objętości. Spisuje się znakomicie. Do tego przepięknie pachnie. Nie bieli włosów. 

7. Dax Cosmetics balsam po opalaniu- łagodzi opaloną skórę i chwała dla niego za to. Szkoda, że nie czuję efektu chłodzącego, jaki zapewnia producent. Ale łagodzi i o to głównie chodzi :) Nie będę się czepiać.

8. Odżywka Alterra Granat & Aloes- w starciu z maską wygrywa odżywka, ale o tym napiszę innym razem. Pięknie pachnie. Ładnie nawilża. Konsystencja odpowiada moim preferencjom. Czuję, że zostanie ze mną na dłużej :)

9. Gumka Invisibobble- początkowo nie byłam przekonana co do zachwytów nad nią, ale lubimy się i to bardzo. Będzie recenzja na jej temat. Zgadzam się z obietnicami producenta.


Jacy są Wasi lipcowi ulubieńcy?
Piszcie w komentarzach.
Buziaki :*


sobota, 26 lipca 2014

Propozycja makijażu

Cześć :) Dziś szybki post i jednoczesna prośba o wyrozumiałość. Pierwszy raz wstawiam zdjęcia makijażu oczu. Niestety, nie opanowałam jeszcze umiejętności robienia zdjęć oczu tak, aby makijaż był widoczny idealnie. Być może dzięki metodzie prób i błędów uda mi się opanować tą trudną sztukę.
Makijaż prosty, nic szczególnego, ale mi się podoba i maluję się tak dość często. Po prawie dwóch tygodniach bez makijażu postanowiłam dziś doprowadzić się do ludzi- kiedyś trzeba. Najwyżej popłynę....:D
Przepraszam za brwi, jestem w trakcie poszukiwań odpowiedniej kredki/ tuszu. Aparat też nieco je zniekształcił.


wariant 1. 



wariant 2.- coś w stylu smokey, jeżeli mogę tak to nazwać



Do makijażu oczu użyłam:

-paletki cieni Lovely
- eyeliner Wibo
- tuszu Evelive Volume Celebrities


Jeżeli macie dla mnie jakieś uwagi/wskazówki, czekam na Wasze komentarza.

P.S. Wypróbowałam metodę Mallene z tego postu, różnica rzeczywiście jest. Dziękuję za tak przydatny post :)

P.S. 2- Miłego weekendu Robaczki :*

piątek, 25 lipca 2014

Spa dla dłoni

Hej :) Była środa dla włosów, czas na czwartek dla dłoni. Eksperymentów ciąg dalszy. Zaopatrzyłam się w pierwszy półprodukt jakim jest gliceryna. Za 50g zapłaciłam całe 2,49zł. Naczytałam się o niej i postanowiłam zacząć działać. Jutro spróbuję dodać ją do porcji maski lub odżywki do włosów.







Do zrobienia maski na dłonie użyłam kremu BeBeauty, gliceryny i parafiny. Padło na ten krem, gdyż chciałam go zużyć do końca, męczę się z nim już dość długo. Chyba źle użyłam słowa `męczę`, bo ten krem jest naprawdę fajny :) Jeśli chodzi o proporcję, kremu użyłam "na oko", parafiny i gliceryny po jednej łyżeczce. Tak powstałą miksturę wymieszałam, aby stała się jednolita. Dla lepszego wchłonięcia użyłam rękawiczek foliowych, a na to bawełnianych. Najlepiej róbcie taki zabieg podczas oglądania filmu lub spania, z telefonem byłam uziemiona, podobnie z laptopem. Ja wybrałam opcję numer dwa, spałam w rękawiczkach 2 godziny. Po przebudzeniu się zmyłam resztki maseczki. Co tu dużo mówić, moje dłonie do dziś są gładkie jak pupcia niemowlaka. Są niezwykle gładkie i dogłębnie nawilżone. Dla lepszego efektu najlepiej zrobić peeling przed nałożeniem maseczki, o czym ja- stara sklerotyczka- przypomniałam sobie jak już siedziałam w rękawiczkach. Co do samej parafiny, nie wyrządziła mi krzywdy. Nie mam nawet śladu po suchych skórkach. Nie sugerujcie się zdjęciem poniżej, było robione przedwczoraj. :)
Dawno nie miałam tak nawilżonych i elastycznych dłoni. Polecam Wam taką mieszankę. Choć zdaję sobie sprawę, że nawet pół godziny z niesprawnymi rękami jest uciążliwe. Zawsze można spróbować na całą noc.


Mój ulubieniec znowu w akcji :) Jakie kolory goszczą dziś na Waszych paznokciach?