wtorek, 19 maja 2015

PEHowy dzień dla włosów

Informuję wszem i wobec- odzyskałam głos :) Nawet nie wiecie jakie to cudowne uczucie móc normalnie mówić, a każdy moją mowę rozumie :D Choć ostatnio jestem niezwykle zabiegana i nie wiem w co ręce włożyć- nie zapomniałam o włosach i ich dopieszczeniu. Dziś nie miałam zupełnie pomysłu na to, co zrobić dla włosów. Przypomniało mi się, że mam szamponetkę Marion i może uda mi się odświeżyć kolor. Niestety, nie udało się, kolor tylko minimalnie się ochłodził, a włosy lekko się przesuszyły. Odrostu nic nie chwyciło, jednak niedługo czeka mnie farbowanie. W zakresie pielęgnacji zainspirowałam się Waszymi pomysłami na połączenie trzech składników w jedną miksturę- protein, emolientów i humektantów. Jeśli jesteście ciekawe co mi z tego wyszło, zapraszam :)



Bazą do mojej mieszanki była odżywka zawierająca proteiny- Biały Jeleń. Z racji tego, że jest hipoalergiczna, nałożyłam ją również na skalp. Do mieszanki dodałam porcję żelu aloesowego oraz kilka kropel oleju ze słodkich migdałów. Całość nałożyłam na włosy na około 30 minut, trzymałam pod przykryciem, następnie wysuszyłam chłodnym nawiewem.



Z efektów jestem zadowolona. Mieszanka PEH wcale nie okazała się pechowa dla moich włosów. Nie zareagowały niesfornością, czy strączkowaniem, czego się obawiałam. Były miękkie i gładkie, choć dało się odczuć delikatne przesuszenie spowodowane szamponem koloryzującym. Mam nadzieję, że niedługo się zregenerują i będzie lepiej :) Na zdjęciach są nieco pomichrane, za co obwiniam wiatr, który towarzyszył fotografowaniu. Zapewne częściej skorzystam z takiej mieszanki, która dostarcza włosom wszystkich niezbędnych składników, zachowując przy tym równowagę PEH.

poniedziałek, 18 maja 2015

Akcja Olejowania- podsumowanie

Czas na długo wyczekiwane podsumowanie akcji olejowania. Gratuluję wszystkim wytrwałym Uczestniczkom. Mam nadzieję, że systematyczne olejowanie weszło Wam w nawyk i po zakończeniu akcji kontynuujecie pielęgnację. Poniżej przedstawię Wam efekty olejowania uwiecznione na zdjęciach, krótki opis wrażeń oraz olej, jakiego używałyście. Jestem zawiedziona, że nie otrzymałam maili od wszystkich uczestniczek. Zapraszam jednak do lektury, a osobom, które wysłały mi maile, serdecznie dziękuję :*


MARIOLA DOBOSZ- autorka bloga http://pinaakolaadaa.blogspot.com/


UŻYWANY OLEJ: LNIANY

"Na zdjęciach nie widzę w sumie żadnej różnicy. (...) Pierwsze zdjęcie jest z 1 kwietnia, drugie z 6 maja. Zmieniła się również długość włosów i ich kształt, podcięłam końcówki i mam mocniej zaznaczony trójkąt na końcach. Włosy olejowałam zazwyczaj olejem lnianym z Biedronki, ponieważ działa na nie jak dotąd najlepiej, zużyłam całe 250ml opakowanie. Czasami używałam również oleju z pestek winogron również z Biedronki, ale nie dawał mi takich efektów jak ten pierwszy. Muszę również wspomnieć, że niestety nie olejowałam włosów przed każdym myciem. Zazwyczaj myję czuprynę 3 razy w tygodniu i średnio raz w tygodniu odpuszczałam olejowanie, czasami z braku czasu, czasami po prostu z lenistwa. Zdarzało mi się olejować włosy na noc, ale najlepszą metodą jest dla mnie robienie tego w ciągu dnia, na średnio 2-3 godziny przed myciem. Dwa razy pod olej użyłam spiruliny ;) Ogólnie rzecz biorąc moje włosy są w coraz lepszej kondycji, są miękkie, gładkie, zdrowe, jednak czasami nadal się puszą i brakuje im dociążenia. Wysyłam jeszcze 1 zdjęcie z którego jestem zadowolona i na którym moje włosy miały dobry dzień ;) użyłam wtedy właśnie przed myciem oleju lnianego i na noc zrobiłam ślimaczki. "

Urzekło mnie to zdjęcie :)


*******************

AGNIESZKA WINCIOREK- autorka bloga http://liveagi.blogspot.com/


UŻYWANY OLEJ- OLEJ ARGANOWY MANUFAKTURY APTECZNEJ, MASKA 7 OLEJÓW NACOMI

METODA OLEJOWANIA AGNIESZKI:

1. Włosy lekko moczę w umywalce
2. Lekko je wycieram
3. Spryskuję ulubioną mgiełką do włosów ( w tym wypadku wybieram odżywkę Joanny z olejem arganowym)
4. Wybieram swoje ulubione oleje i je wcieram w skalp i na całą długość
5. Robię koszka i zakładam silikonowy turban, a na to ręcznik
6. Zostawiam na ok. godzinę



"Starałam się nic nie robić innego niż zwykle z moimi włosami, ale po miesiącu widać, że moje końcówki proszą się o podcięcie. ;-) Przepraszam, że ich nie ruszałam ale chciałam pokazać obiektywną różnice.
Włosy po kuracji są mięciutkie, błyszczące i lejące. Odnotowałam brak puszenia się włosów. Niestety wzrosła ilość wypadających włosów, lecz problemy widzę w zmieniającej się aurze, więc pewnie za miesiąc unormuje się problem. Jak widać moje włosy są średnioporowane w kierunku dużej porowatości, więc zmiana ich na lepsze potrwa dość długo. ;-) Ważną kwestią jest to, że olejowałam również skórę głowy co pomogło mi w rośnięciu nowych włosków, ale najważniejsze że stają się coraz mocniejsze.
Zanotowałam również zmniejszone plątanie się włosów. Włosy nie podcinałam już od grudnia, a jak wnioskuję po zdjęciach olejowanie włosów dobrze zabezpiecza końcówki i po ok. 5 miesiącach muszę iść do fryzjera. To mój sukces z długością czasu między strzyżeniami. Najważniejsze, że włosy są na prawdę miłe w dotyku i z miesiąca na miesiąc są piękniejsze.

Myślę, że olejowanie włosów jest dla każdego. Najważniejsze, by dobrać je odpowiednio i starać się je wkłada w codzienną dietę. "

*******************

MAGGIE- autorka bloga http://maggiewords.blogspot.com/


UŻYWANY OLEJ: MASŁO KAKAOWE + OLIWKA HIPP

METODA OLEJOWANIA: NA SUCHO

"Przez ostatni miesiąc olejowałam włosy masłem kakaowym, które rozcieńczałam innymi olejami (samo w sobie jest zbyt gęste) i najczęściej dodawałam do niego oliwkę Hipp. Olejowałam głownie metodą na sucho, na zdjęciach jest uwieczniona różnica po 13 zabiegach. Niestety efekty nie są spektakularne, a jedyne co widać na drugim zdjęciu to to, że moje włosy rozpaczliwie potrzebują nożyczek. Olejowałam sumiennie przed każdym myciem. Masło kakaowe naprowadziło mnie na to, że oleje nasycone zdecydowanie służą moim włosom. Niestety wciąż szukam idealnego oleju, jeszcze długa droga przede mną. Będę olejować nadal jak najczęściej. Może za pół roku wreszcie zobaczę zadowalającą mnie poprawę." Więcej możecie przeczytać na blogu Autorki- klik.

*******************

ANSZPI- DROGA DO PERFEKCYJNYCH WŁOSÓW- BLOG


UŻYWANY OLEJ: KOKOSOWY NIERAFINOWANY
METODA OLEJOWANIA: przed myciem

"Olej którego używałam był to kokosowy nierafinowany. Nakładałam go zawsze przed myciem na parę godz lub całą noc. Moje włosy po nim zawsze są miękkie i wygładzone, dobrze nawilżone i dociążone. Oleju używam parę miesięcy, więc większej różnicy nie zauważyłam w wyglądzie włosów przez ten miesiąc. Olej nie spowodował przetłuszczenia ani łupieżu ale nakładam go tylko na długość. Zdjęcie pierwsze było zrobione 1 kwietnia a drugie 30. Na drugim włosy mają większy błysk możliwe że dzięki olejowi ;) lub lampie." Więcej informacji znajdziecie na blogu Autorki- klik.

*******************

CARMEN INSTARS- autorka bloga http://carmeninstars.blogspot.com/


UŻYWANY OLEJ: Z KROKOSZA BAWARSKIEGO
METODA OLEJOWANIA: NA SUCHO

"O oleju krokoszowym w Internecie jest bardzo niewiele, a szkoda, bo uważam go za fajny produkt. Troszeczkę jednak się na nim zawiodłam. Czego się spodziewałam? Lśniącej tafli tak jak po oleju lnianym.I tego niestety nie uzyskałam. Po oleju krokoszowym włosy były nieco bardziej błyszczące niż zazwyczaj, jednak nie był to efekt wow. Pisząc teraz recenzję przypomniałam sobie, że olej lniany u mnie dawał lepsze efekty, kiedy używałam go na włosy zwilżone wcześniej wodą. Oleju krokoszowego używałam przed każdym myciem na minimum godzinkę, ale na włosy suche. Może tu jest  ten haczyk? Jednak olej krokoszowy czymś bardzo mnie zaskoczył... Wróćmy teraz do czasów dzieciństwa, kiedy to nie znałyśmy słowa prostownica, lokówka i farba do włosów, kiedy nasze włosy były mięciutkie jak pupcia niemowlaka.. Pamiętacie to? Ja przypomniałam sobie te czasy, po którymś użyciu oleju krokoszowego. Moim włosom nadaje on taką miękkość, no tylko macać i macać, bo takie mięciutkie! Ponadto olej ten umie poradzić sobie z niesfornymi końcówkami. Fajnie je zabezpiecza i nie przeciąża przy tym. Kilka raz zasnęłam z olejem i następnego dnia, włosy wyglądaly jakbym ich w ogóle nie olejowała. Moje włosy dosłownie go piły!
Jedna sprawa, dla niektórych może i ważna - czasami miałam małe trudności w zmyciu oleju. Włosy wydawały się jakby właśnie niezmyte. Być może to jedynie moje odczucie, bo nikt nie potwierdził moich słów. Jednak czasami, głównie podczas ostatnich kilku olejowań zauważyłam, że włosy rano są jakby obciążone. Na zdjęciu dużych efektów według mnie nie widać, włosy głównie zyskały na miękkości." Więcej informacji znajdziecie na blogu Autorki- klik

*******************

KAROLINA BERNATOWICZ- autorka bloga http://karolajnby.blogspot.com/


UŻYWANY OLEJ: KOKOSOWY

"Używałam oleju kokosowego KTC, olejowałam włosy przed każdym myciem, chyba tylko raz mi się nie udało :). Tego oleju używałam już wcześniej, więc wiedziałam, że dobrze podziała na moje włosy, były dociążone i lśniące :)"

*******************




UŻYWANY OLEJ: LNIANY, ROKITNIKOWY, ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW, MIESZANKA OLEI

METODA OLEJOWANIA: NA SUCHO

"W sumie olejowałam włosy przez miesiąc 22 razy. Zawsze na sucho, na 2-5 h przed myciem. 10 razy nakładałam na skalp olejki na wzrost od Natura Siberica, a do tego jeszcze na długość: 8 razy olejowałam olejem lnianym, 4 razy olejem rokitnikowym, 2 razy olejem ze słodkich migdałów. Pozostałe 8 razy robiłam mixy z olejków: lniany, rokitnikowy, malinowy, avocado, z pestek brzoskiwń i z migdałów. Czasem dodałam gotowe miksy olejków z Natury Siberici. 
Byłam sumienna cały czas, każde mycie poprzedzałam olejowaniem. Wszystko potem wymywałam 2 razy i kładłam maskę. Po około tygodniu włosy zaczęły bardziej błyszczeć, a po ponad dwóch wystraszyłam się nawet, że są zbyt natłuszczone. Jednak był to tylko efekt złego wymycia olejków i większa praca nad szamponem dała dobre efekty czystych i błyszczących włosów. Przed zrobieniem zdjęć nie sądziłam, że zaszła aż taka różnica w ich gładkości, blasku i miękkości. podczas porównywania byłam w niemałym szoku, że taki ładny efekt osiągnęłam w zaledwie miesiąc. 
Ciemniejszy kolor to wynik używania oleju lnianego(tak, na prawdę po nim mam ciemniejsze włosy), maski ajurwedyjskiej oraz płukanek z kawy."

*******************

SCARLET23- autorka bloga http://www.mineralnyswiatkasi.pl/


UŻYWANY OLEJ: KHADI

"Niestety u mnie efektu nie widać, ale zdjęcie przed to od razu po fryzjerze; na zdjęcie po nie miałam czasu na modelowanie. Na + jest to, że kolor po miesiącu jest ok, nie zmył się bardzo , jest trochę baby hair, włosy są bardziej puszyste i gęste bo zahamowałam trochę wypadanie. Mogłyby lepiej błyszczeć. Ogólnie ja jestem zadowolona."


*******************



UŻYWANY OLEJ: ;LNIANY, KOKOSOWY, OLEJEK IHT9.

BRAK ZDJĘĆ PRZED.

"W trakcie trwania akcji stosowałam olej lniany, kokosowy oraz olejek IHT9. Włosy olejowałam najczęściej na 3 godziny przed ich myciem, czasami olej pozostawiałam na głowie na całą noc. Efekty: miękkie, wygładzone włosy. W ostatnim czasie zauważyłam, że więcej wypada mi włosów. Sądzę, że jest to spowodowane wiosennym przesileniem. 
Dzięki olejkowi IHT9 włosy szybciej rosną - około 2,5 cm miesięcznie." 

*******************

KINDZIOREK1

niestety, brak zdjęć :)

UŻYWANY OLEJ: OLIWKA BABYDREAM
METODA OLEJOWANIA: NA SUCHO

"Olej jaki stosowałam to oliwka dla dzieci z Babydream. Najczęściej nakładałam go na noc na suche włosy i szłam sobie z tym spać ;). Efektów bardzo długo nie widziałam, ale w końcu zauważyłam że włosy są bardziej błyszczące, gładkie i miękkie w dotyku. Końcówki jakby wolniej się rozdwajały.
Myślałam sobie, że może mi się to wydaje ale ostatnio mój Luby nawet zauważył że się błyszczą i są miękkie, więc coś w tym musi być ;d Zdjęć niestety nie mam. Wszystkie robione 'przed' straciłam ;/ Ale jakiejś większej różnicy raczej nie widać."

*******************

MOJE EFEKTY I WRAŻENIA

PRZED OLEJOWANIEM


PO


UŻYWANY OLEJ: Z PESTEK MORELI
METODA OLEJOWANIA: POD GLICERYNĘ/ŻEL ALOESOWY, NA CAŁĄ NOC

Patrząc na zdjęcia przed i po nie dostrzegam szczególnej różnicy w wyglądzie. Wiele też zależy od pogody, a nie zwracałam na nią uwagi przy robieniu fotek. Lecz nie zdjęcia są najważniejsze, a nasze odczucia. Co dało mi całomiesięczne olejowanie? Poćwiczyłam systematyczność, choć jakieś 4 razy nie udało mi się naolejować włosów z przyczyn niezależnych ode mnie. Olejowanie przed każdym myciem weszło mi w nawyk. Olej z pestek moreli nie był nowością w moich zbiorach, dlatego byłam pewna, że posłuży moim włosom. Po miesiącu zauważyłam przede wszystkim wzrost miękkości i gładkości włosów. Są jeszcze bardziej delikatne w dotyku niż były przed rozpoczęciem akcji. Zauważyłam też, co uważam za najważniejsze- zmniejszenie porowatości włosów. Zapewne nie wydarzyło się to w miesiąc, lecz przysłużyła się do tego ciągła pielęgnacja. Niemniej jednak, fakt ten bardzo mnie cieszy. Nie zaobserwowałam większego przetłuszczania włosów, łupieżu, czy innych efektów ubocznych. Olejowanie jest naprawdę świetną metodą pielęgnacji i polecam ją każdemu. Sama zamierzam ją kontynuować i nie zamierzam z niej rezygnować :)

*******************

OGÓLNE WNIOSKI

1. Pierwsze, co nasunęło mi się na myśl, to fakt, iż kilka osób wspomniało, że na zdjęciach nie widać różnicy, ale widać ją w kondycji włosów i jest to namacalne. Najważniejsze, że same odczuwacie różnicę na plus. Najczęściej wymieniałyście: miękkość, gładkość, zwiększony połysk, włosy były dociążone.

2. Większość osób jest zadowolona z efektów i stała się bardziej systematyczna w swoich poczynaniach- brawo :)

3. Najczęściej decydowałyście się na olej kokosowy, może i ja powinnam dać mu szansę, chociażby z ciekawości.

4. I ja zmagam się z wypadaniem włosów w ostatnim czasie, jak widać- nie jestem odosobniona z tym problemem. Chyba coś rzeczywiście jest w powietrzu.

5. Olejowanie nie wywołało skutków ubocznych, co przemawia na jego korzyść i być może zwiększy liczbę osób stosujących tą metodę pielęgnacji.


Dziękuję wszystkim Uczestniczkom, a szczególnie tym, które przesłały mi podsumowania. Mam nadzieję, że kondycja Waszych włosów będzie się polepszać z dnia na dzień i pozostaniecie przy olejowaniu :)

niedziela, 17 maja 2015

Eveline Body Glam luksusowy balsam do ciała

Cześć :) Jestem też leniem w pielęgnacji. O ile dbanie o włosów przychodzi mi łatwo i systematycznie, o tyle w kwestii ciała jest już nieco słabiej. Dlaczego tak się dzieje? Pewnie dlatego, że skóra nie przysparza mi wielu problemów, nie jest szczególnie przesuszona czy wrażliwa. Posmaruję ją balsamem od czasu do czasu i uważam, że jest ok. Nie, nie jest. Systematyczność to zasada numer 1 w każdym obszarze życia, w tym i w pielęgnacji ciała. Staram się nadrabiać pod tym względem, dlatego balsamy postawiłam w łazience i od pewnego czasu ćwiczę systematyczność. Dodatkową motywacją była dla mnie chęć rzetelnego przetestowania balsamu i podzielenie się z Wami doświadczeniami towarzyszącymi używaniu tego oto balsamu od Eveline.


Opis producenta

BODY GLAM
Luksusowy balsam odżywczo-ujędrniający
Natychmiastowe ujędrnienie w 5 sek.
bioHyaluron ComplexTM
masło kakaowe

INNOWACJA! Wyjątkowe połączenie olejku arganowego z silnie nawilżającym bioHyaluron ComplexTM – gwarancja długotrwałego i spektakularnego nawilżenia!
LEKKA, NIETŁUSTA FORMUŁA BŁYSKAWICZNIE SIĘ WCHŁANIA!

Luksusowy balsam do ciała z innowacyjną, ekspresowo działającą formułą sprawia, że skóra bezpośrednio po aplikacji jest odpowiednio odżywiona i zyskuje zdrowy koloryt. Nowatorska receptura z olejkiem arganowym, kwasem hialuronowym i masłem kakaowym natychmiast przywraca optymalny poziom nawilżenia, ujędrnia i pielęgnuje skórę dostarczając jej niezbędnych składników odżywczych. Zapewnia spektakularne i długotrwałe nawilżenie nawet suchej i wrażliwej skórze.

SKŁADNIKI AKTYWNE NAJNOWSZEJ GENERACJI:
- Olejek arganowy – bogaty w kwasy omega 6 i 9 oraz witaminę E, poprawia nawilżenie, gładkość oraz elastyczność naskórka. Jednocześnie odżywia i silnie regeneruje.
- bioHyaluron ComplexTM – bogaty w kwas hialuronowy, intensywnie i długotrwale nawilża, zapewnia spektakularne wygładzenie naskórka.
- Masło kakaowe – bogate w witaminy i minerały, rewelacyjnie odżywia skórę. Ma właściwości nawilżające i uelastyczniające, wykazuje skuteczność w walce z rozstępami. Działa antyoksydacyjnie, dzięki czemu zapobiega procesom starzenia się skóry.
- Wyciąg z alg laminaria intensywnie i skutecznie ujędrnia oraz wzmacnia strukturę skóry, czyniąc ją elastyczną i sprężystą.
- OLIVEM® VS Feel uzupełnia niedobory lipidów, tworzy na powierzchni naskórka delikatną warstwę ochronną, dzięki czemu skutecznie powstrzymuje utratę wody z głębokich warstw skóry.

UJĘDRNIONA I GŁĘBOKO ODŻYWIONA SKÓRA!

Sposób użycia: niewielką ilość balsamu delikatnie wmasować w skórę całego ciała ze szczególnym uwzględnieniem nadmiernie przesuszonych miejsc. Lekka, nietłusta konsystencja przyjemnie się rozprowadza i bardzo szybko wchłania, dzięki czemu skóra jest doskonale odżywiona i nawilżona przez wiele godzin.


Moja opinia

Balsam otrzymałam w ramach współpracy. Używałam już kilku balsamów Eveline, jednak nie zachwycały mnie jakoś szczególnie. Jak jest z tym balsamem? Zacznę od walorów technicznych. Produkt dostaniemy chyba w większości drogerii/marketów. Jego cena to około 16 zł/225 ml- czy dużo czy mało jak na balsam, same oceńcie. Opakowanie przykuwa uwagę, podobnie jak cała luksusowa seria Eveline. Zapach bardzo mi się podoba. Wyczuwam kakao, ale nie jest to zapach zbyt słodki, przyprawiający o mdłości, mój nos czuje tam również nutkę kawy; utrzymuje się na ciele bardzo długo- nawet do rana. Konsystencja jest dość gęsta, wielki plus dla producenta za pompkę, ale wiele balsamów Eveline ją posiada. Brawo :) Działanie balsamu mnie satysfakcjonuje. Skóra jest nawilżona na długo czas, aplikując balsam wieczorem, rano budzę się z miękką skórą. Nie oceniam działania ujędrniającego, ponieważ w takowe nie wierzę. Produkt szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Nie zauważyłam żadnych podrażnień czy reakcji alergicznych, a niejednokrotnie używałam właśnie tego balsamu po depilacji. Nie mam wymagającej skóry więc nie wiem jak by na takiej się zachował, ale mi odpowiada poziom nawilżenia, jaki Eveline oferuje. Balsam ten jest kolejnym produktem Eveline, z którego jestem zadowolona. Oby tak dalej :)



Produkt otrzymałam w ramach współpracy, 
jednak nie miało to żadnego wpływu na moją ocenę.

Jutro pojawi się podsumowanie akcji olejowania- czekajcie na post :)

piątek, 15 maja 2015

Moje pierwsze hybrydy

Dzięki kochane pani doktor dorobiłam się zapalenia krtani i tchawicy. A wystarczyło wypisać antybiotyk tydzień temu. Ankiety odebrane, obawiam się, że postawione przeze mnie hipotezy się nie sprawdzą....... Post z efektami olejowania zostanie opublikowany w poniedziałek. Jednak wiele osób nadal nie wysłało mi maila, trudno, nie będę czekać wieczność.
Dziś mam dla Was post o manicure hybrydowym, z którym od niedawna mam do czynienia. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam jego przeciwniczką, przede wszystkim ze względu na to, że lubię malować paznokcie i zmieniać na nich kolor. Jednak, jak to mawiają, tylko krowa nie zmienia zdania. A że ja krową nie jestem, tak oto stałam się posiadaczką własnego zestawu do robienia hybrydek.


Jak pisałam Wam w poście zakupowym, zdecydowałam się na zakup lakierów firmy Em Nail, co jednak było ogromnym błędem. Dokupiłam też 3 egzemplarze Semilac i to z nich jestem bardziej zadowolona. Na koniec miesiąca zamierzam zainwestować w lakiery Cosmetics Zone i z tego co mi wiadomo, będzie to najlepszy wybór, zarówno cenowo jak i jakościowo.


Czemu zakup lakierów Em Nail był złym pomysłem? Ano z kilku względów. Po pierwsze, już na drugi dzień od aplikacji jeden paznokieć (czyt. warstwa lakieru hybrydowego) odpadł. Dziwne, ponieważ ani nie doświadczyłam żadnego urazu mechanicznego, ani też nie wykonywałam obciążających dla dłoni prac domowych. Ok, paznokcia dorobiłam. Na drugi dzień to samo. Fajnie... Po drugie, to samo stało się z kilkoma paznokciami w niedzielę, a manicure wykonałam w środę. Więc trwałość 3-4 dni jak na hybrydę mnie nie zadowala, oj nie. Po trzecie- zmywanie. Jedna wielka tragedia. Nie pomógł aceton, a wręcz było jeszcze gorzej! Lakier za nic w świecie nie chciał odejść od płytki. Po długiej męczarni się udało, ale kondycja się nieco pogorszyła. Obecnie mam na paznokciach miętę od Semilac i mam nadzieję, że wytrzyma dłużej niż poprzedni manicure. Lakiery Em Nail odkładam w kąt, wykorzystam je do zdobień. Nie polecam ich nikomu, trzymajcie się od nich z daleka. Choć mają ładne kolory i są w rozsądnej cenie, lepiej zapłacić nieco więcej i cieszyć się jakością aplikacji, trwałością i dobrym stanem paznokci.

środa, 13 maja 2015

Dzień dla włosów aloesowo- wiśniowy

Pisanie licencjatu wre, mam już dość, a obrona zbliża się wielkimi krokami. Chcę już lipiec i wakacje, a bynajmniej świadomość, że mam w rękach wyczekiwany papierek. Choroba oczywiście nie odpuszcza. Pani doktor stwierdziła, że nic mi nie jest- był to piątek. W niedzielę dosłownie straciłam głos. Nie mogę wydobyć z siebie przyzwoitych dźwięków, nie mogę się z nikim dogadać, a już przez telefon to tragedia. Jeśli mi nie przejdzie, to antybiotyk dostanę dopiero w piątek. Mam już serdecznie dość. Piję siemię lniane i liczę na cud. Chociażby w formie na tyle normalnego głosu, abym mogła z kimś porozmawiać. Dla takiej gaduły jak ja są to tortury.
Dziś dzień dla włosów- tak na poprawę nastroju. Już chyba tradycyjnie odbywa się on w okolicy wtorku/środy. Choć ostatnio poświęcam im dużo czasu, nie widzę sensu pisać o każdym dopieszczaniu na blogu. Raz w tygodniu wystarczy :)


Włosy, już tradycyjnie, naolejowałam na całą noc olejem z pestek moreli. Dzięki mojej akcji, olejowanie weszło mi w nawyk i robię to przed każdym myciem. Mam nadzieję, że tak mi już zostanie, bo widzę efekty mojej systematyczności.


Rano na pół godziny nałożyłam olejek łopianowy. To tak ku zmniejszeniu ilości wypadających włosów i zwalczeniu końcówki łupieżu.


Następnie umyłam włosy szamponem Equilibra. Po raz pierwszy zagościł na mojej głowie i będę gościć go niemal codziennie. Jestem mile zaskoczona przede wszystkim tym, że niewielka porcja wystarczyła do umycia moich długich włosów. Szok. Szampon również świetnie poradził sobie ze zmyciem oleju- zarówno z długości jak i ze skalpu.


Po oczyszczeniu włosów- czas na 30-minutowe odżywienie. Po raz kolejny w dniu dla włosów gości Kallos Cherry. Testuję ją na wszelkie możliwe sposoby. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła napisać dla Was obszerniejszą recenzję. 



Szampon nie splątał wybitnie włosów. Rozczesały się bezproblemowo. Po wysuszeniu chłodnym nawiewem były sypkie, miękkie i delikatne w dotyku. Zauważyłam też, że są odbite od nasady i to nie tylko autosugestia związana z użyciem osławionego szamponu. :) Jestem ciekawa na jak długo będą odświeżone, czy przetłuszczenie nie pojawi się zbyt szybko. Zauważyłam też, że minimalnie zmniejszyła się ich porowatość, są niezwykle śliskie, nigdy takie nie były. Takie zjawisko obserwuję już jakiś czas. Oby tak dalej, pielęgnacja działa :)