środa, 30 lipca 2014

Lipcowe nowości- małe zakupy

Było denko, czas na zakupy :) Niestety, moje zakupy do największych nie należą ze względu na zasoby finansowe, jakimi aktualnie dysponuję. W dodatku od piątku zaczynam 2- miesięczną pracę za darmo czyli praktyki. Mam nadzieję, że przynajmniej nie będę się nudzić. Odwiedziłam w ostatnich dniach Rossmann, Biedronkę oraz mały osiedlowy market. Zaczęłam również kurację przyspieszającą porost włosów. Ciekawa jestem, czy pojawią się efekty.


W Rossmannie skorzystałam z kodu promocyjnego -40% na produkty do opalania i kupiłąm mleczko Sun Ozon SPF 20. Dziś żałuję, że nie poświęciłam kodu na produkty przeciw komarom- po wycieczce rowerowej mam mnóstwo ugryzień, jeden bąbel jest wielkości dłoni. Załapałam się nawet na pierwsze w życiu ugryzienie pszczółki- myślałam, że będzie gorzej bolało, ale przeżyłam :) 

Po zdenkowaniu Gliss Kur Oil Nutritive w sprayu, zakupiłam wersję z jedwabiem, którą kiedyś używałam i chwaliłam sobie. Aktualnie jest na nie promocja, zaopatrzę się jeszcze w wariant do spłukiwania. 

W Biedronce kupiłam zachwalaną odżywkę Garnier Fructis Oleo Repair. Nie mogłam się powstrzymać przed jej wypróbowaniem, włosy pachną cały czas, są niezwykle miękkie. Ale nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca. Po dłuższym używaniu pojawi się recenzja.



W osiedlowym markecie kupiłam szampon oczyszczający Eva Nature Style tataro- chmielowy. Raz na tydzień muszę użyć takiego rypacza. Ciekawa jestem, jak się sprawdzi. Bardzo podoba mi się jego zapach i coś przypomina, nie mogę jednak skojarzyć co. Miałyście okazję używać tego szamponu? Koniecznie dajcie znać.



W Biedronce kupiłam pomadkę Ladycode DD, której pozazdrościłam Lady Hope . Pokochałam ją od pierwszego maźnięcia :) 

Za ok. 5zł znalazłam również krem Celia Woman Satin Mat. Za taką cenę warto wypróbować.



W aptece natomiast zaopatrzyłam się w Calcium Pantothenicum, pokrzywę oraz skrzyp. Gdy przeczytałam opinie na temat skuteczności CP, zapragnęłam go mieć. Nie wydałam majątku, opakowanie kosztuje ok. 7zł. Tabletki biorę 2x2. Obawiam się działań ubocznych, o których dziewczyny pisały na blogach- szczególnie osłabienia paznokci i wysypu niedoskonałości. Ale może mi się poszczęści i ominie mnie całe zło. Skrzypokrzywę piję 2x dziennie po jednej szklance. Niestety, zupełnie nie smakuje mi taka mieszanka. Ale czego się nie robi dla włosów? Zioła nie mają być smaczne, mają działać. Pokrzywa dodatkowo jest wskazana na problemy z nerkami- zmagam się z nimi od dwóch lat. Więc być może upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. 


Miałyście jakieś doświadczenia z wyżej wymienionymi? 
Jakie produkty znalazły się w Waszych koszykach podczas zakupów?
Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach :)

wtorek, 29 lipca 2014

Denko #1- czerwiec/lipiec

Nadszedł ten dzień, długo wyczekiwany. Moje pierwsze denko. Z pewnością post tego typu pojawiłby się dużo wcześniej, ale kilka rzeczy stanęło mi na przeszkodzie, m.in. fakt znikania pustych opakowań z półki. Duchy? Nie. Mama. Mama, która stwierdziła, że śmieci w domu nie będzie trzymać. Zabunkrowałam więc moje pustaczki i w ten oto sposób dziś skrobię dla Was ten post.
Na czerwono zaznaczę produkty, których ponownie z pewnością nie kupię. Na zielono te, które kupię. Opinia neutralna oznaczona będzie kolorem niebieskim.







1. Serum antycellulitowe Eveline- pisałam o nim w moich ulubieńcach, na dniach pojawi się recenzja. Polubiłam się z tym serum, ale chętnie przetestuję inne wersje Eveline.

2. Krem do rąk Anida z woskiem pszczelim- mój KWC w kwestii pielęgnacji dłoni. Ohy i ahy były w tym poście. 

3. Krem do rąk BeBeauty nawilżający- całkiem przyzwoite mazidło. Dobrze nawilża, za cenę ok. 5zł mogę kupić inny krem, np. wyżej wymienioną Anidę.

4. Antyperspirant Garnier Extra Fresh- wspomniałam o nim tutaj , kupię ponownie, ale w innej wersji. Trzeba próbować nowości :)

5. Off- i mucha, a raczej komar nie siada. Najlepszy odstraszacz komarów, które wyjątkowo mnie lubią. 

6. Bielenda peeling papaja- nie kupię ponownie, gdyż ich już nie ma. Pisałam o nim i jego arbuzowym koledze w tym poście . Całkiem fajny zdzieraczek, choć spodziewałam się innego zapachu.




7. Gliss Kur Oil Nutritive odżywka do spłukiwania- doczekała się swojej recenzji . Choć nie była zbyt wydajna, moje włosy i ja polubiliśmy ją. Z pewnością kiedyś do niej wrócę. Na razie chcę przetestować inne odżywki :)

8. Szampon Babydream- czuję, że wrócę do niego z podkulonym ogonem. Wspominałam o nim wielokrotnie, nie będę się powtarzać. W najnowszym Skarbie wyczytałam, że będzie w promocji, zaopatrzę się w zapas na zapas ;) Zużyłam 3 butelki, ocalała tylko jedna.

9. Joanna Naturia z miodem i cytryną- powiem tak: cudów nie zdziałała, ale też nie zaszkodziła. Jednakże ponownie jej nie kupię. Zużyłam także wersję z lnem i rumiankiem, ale to jeden z tych produktów, które przedwcześnie zniknęły z mojej półki.

10. Gliss Kur Oil Nutritive ekspresowa odżywka- odsyłam Was do recenzji . Jak widać, jeszcze trochę jej jest, ale śmiało mogę ją wrzucić do denka. Kupię ponownie, ale na razie zakupiłam wariant z jedwabiem.

11. Maski Biovax- recenzja zbiorcza znajduje się pod tym linkiem . Kupię ponownie tylko Latte i Blond. Reszta kompletnie się nie spisała.

12. Na zdjęcie nie załapała się również odżywka Elisse do włosów farbowanych, która podzieliła los koleżanek. Chętnie przetestuję wersję różową.


13. Zmywacze do paznokci BeBeauty i Isana- zużyłam jedno opakowanie BB i 2 Isany, buteleczki "wyparowały". Jestem 3 X na tak. Nie wysuszyły, nie zaszkodziły, dobrze zmywały lakiery. Jednak ponownie kupię na pewno Isanę. 

14. Balsam do ust Tisane- najlepsze mazidło do ust jakie człowiek stworzył. Tyle. 

15. Miss Sporty Turbo Dry Top Coat- około 1/3 zawartości zgęstniała i nie nadaje się do użytku. Kolejne opakowanie już w użyciu. Przedłuża trwałość lakieru i o to najbardziej mi chodziło. :)

16. Maseczki Ziaja- szara wypada lepiej, ale żółta zauroczyła mnie zapachem. 

17. Korektor Artdeco- dostałam "w spadku". Nie kupię ponownie ze względu na cenę, ale działanie ma przyzwoite. Choć wg mnie ideałem nie jest. Za cenę ok. 60zł liczyłam na coś więcej...


To moje pierwsze denko i na pewno nie ostatnie. Jestem zadowolona przede wszystkim z tego, że coraz rzadziej trafiam na buble kosmetyczne. Jak prezentują się Wasze zużycia?
W następnym poście- mini zakupy.
Buziaki :*

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ulubieńcy lipca

Cześć :) Jak Wam minął weekend?
Lipiec zbliża się ku końcowi więc pora na kosmetycznych ulubieńców tego miesiąca. Nie jest tego dużo, niestety nie mogłam sobie pozwolić na wielkie zakupy kosmetyczne. Wybrałam perełki, które polubiłam najbardziej. Nie goszczą tu produkty z kolorówki, gdyż w lipcu wyjątkowo rzadko nakładałam makijaż.




1. Antyperspirant Garnier Extra Fresh- robi to, co do niego należy, sprawdza się znakomicie. Dodatkowy plus za ładny zapach i brak podrażnień. Z pewnością kupię ponownie.

2. Sudocrem- z pewnością jest wszystkim znany. Stosuję go po depilacji w celu łagodzenia podrażnień. Na drugi dzień po czerwonych krostkach nie ma nawet śladu. Jest niezastąpiony po powrocie z przejażdżek rowerowych i starć z siodełkiem. Minus za cenę, ale jest bardzo wydajny i skuteczny w swoim działaniu. 

3.Eveline Slim Extreme 3D Superskoncentrowane serum antycellulitowe + przeciw nawrotom cellulitu- nie wierzę w piękne obietnice producenta co do likwidacji cellulitu. Samo smarowanie się nie wystarczy, zdaję sobie z tego sprawę. Kupiłam go z ciekawości, za 10zł w Biedronce. Fajnie napina i uelastycznia skórę. Nie mam ogromnego cellulitu więc ciężko mi wypowiedzieć się na temat działania. Największym jego atutem jest efekt chłodzący, idealny na lato. Nie powoduje podrażnień. Bardzo fajny produkt.

4. Wibo Extreme Summer Nails 542- często gościł na moich paznokciach. Trwałość ok. 3 dni. Ładnie kryje po dwóch warstwach. Bardzo go lubię.

5. Wibo Express Growth 350- przybrudzony róż, jeden z moich ulubionych lakierów. Po dwóch warstwach otrzymamy krycie. Trwałość bez zarzutów, około 3-4 dni. Świetny nudziak, idealny na każdą okazję.



6. Batiste fresh- to mój pierwszy szampon Batiste i na pewno nie ostatni. Stosuję go zgodnie z przeznaczeniem oraz po wysuszeniu włosów dla zwiększenia objętości. Spisuje się znakomicie. Do tego przepięknie pachnie. Nie bieli włosów. 

7. Dax Cosmetics balsam po opalaniu- łagodzi opaloną skórę i chwała dla niego za to. Szkoda, że nie czuję efektu chłodzącego, jaki zapewnia producent. Ale łagodzi i o to głównie chodzi :) Nie będę się czepiać.

8. Odżywka Alterra Granat & Aloes- w starciu z maską wygrywa odżywka, ale o tym napiszę innym razem. Pięknie pachnie. Ładnie nawilża. Konsystencja odpowiada moim preferencjom. Czuję, że zostanie ze mną na dłużej :)

9. Gumka Invisibobble- początkowo nie byłam przekonana co do zachwytów nad nią, ale lubimy się i to bardzo. Będzie recenzja na jej temat. Zgadzam się z obietnicami producenta.


Jacy są Wasi lipcowi ulubieńcy?
Piszcie w komentarzach.
Buziaki :*


sobota, 26 lipca 2014

Propozycja makijażu

Cześć :) Dziś szybki post i jednoczesna prośba o wyrozumiałość. Pierwszy raz wstawiam zdjęcia makijażu oczu. Niestety, nie opanowałam jeszcze umiejętności robienia zdjęć oczu tak, aby makijaż był widoczny idealnie. Być może dzięki metodzie prób i błędów uda mi się opanować tą trudną sztukę.
Makijaż prosty, nic szczególnego, ale mi się podoba i maluję się tak dość często. Po prawie dwóch tygodniach bez makijażu postanowiłam dziś doprowadzić się do ludzi- kiedyś trzeba. Najwyżej popłynę....:D
Przepraszam za brwi, jestem w trakcie poszukiwań odpowiedniej kredki/ tuszu. Aparat też nieco je zniekształcił.


wariant 1. 



wariant 2.- coś w stylu smokey, jeżeli mogę tak to nazwać



Do makijażu oczu użyłam:

-paletki cieni Lovely
- eyeliner Wibo
- tuszu Evelive Volume Celebrities


Jeżeli macie dla mnie jakieś uwagi/wskazówki, czekam na Wasze komentarza.

P.S. Wypróbowałam metodę Mallene z tego postu, różnica rzeczywiście jest. Dziękuję za tak przydatny post :)

P.S. 2- Miłego weekendu Robaczki :*

piątek, 25 lipca 2014

Spa dla dłoni

Hej :) Była środa dla włosów, czas na czwartek dla dłoni. Eksperymentów ciąg dalszy. Zaopatrzyłam się w pierwszy półprodukt jakim jest gliceryna. Za 50g zapłaciłam całe 2,49zł. Naczytałam się o niej i postanowiłam zacząć działać. Jutro spróbuję dodać ją do porcji maski lub odżywki do włosów.







Do zrobienia maski na dłonie użyłam kremu BeBeauty, gliceryny i parafiny. Padło na ten krem, gdyż chciałam go zużyć do końca, męczę się z nim już dość długo. Chyba źle użyłam słowa `męczę`, bo ten krem jest naprawdę fajny :) Jeśli chodzi o proporcję, kremu użyłam "na oko", parafiny i gliceryny po jednej łyżeczce. Tak powstałą miksturę wymieszałam, aby stała się jednolita. Dla lepszego wchłonięcia użyłam rękawiczek foliowych, a na to bawełnianych. Najlepiej róbcie taki zabieg podczas oglądania filmu lub spania, z telefonem byłam uziemiona, podobnie z laptopem. Ja wybrałam opcję numer dwa, spałam w rękawiczkach 2 godziny. Po przebudzeniu się zmyłam resztki maseczki. Co tu dużo mówić, moje dłonie do dziś są gładkie jak pupcia niemowlaka. Są niezwykle gładkie i dogłębnie nawilżone. Dla lepszego efektu najlepiej zrobić peeling przed nałożeniem maseczki, o czym ja- stara sklerotyczka- przypomniałam sobie jak już siedziałam w rękawiczkach. Co do samej parafiny, nie wyrządziła mi krzywdy. Nie mam nawet śladu po suchych skórkach. Nie sugerujcie się zdjęciem poniżej, było robione przedwczoraj. :)
Dawno nie miałam tak nawilżonych i elastycznych dłoni. Polecam Wam taką mieszankę. Choć zdaję sobie sprawę, że nawet pół godziny z niesprawnymi rękami jest uciążliwe. Zawsze można spróbować na całą noc.


Mój ulubieniec znowu w akcji :) Jakie kolory goszczą dziś na Waszych paznokciach?



środa, 23 lipca 2014

Środa dla włosów

Hej :* Był czwartek dla włosów, dziś pora na środowe spa. W tamtym tygodniu zapomniałam udokumentować dnia dla włosów, ale zapewniam, że był, chyba też w środę.

Dziś, a właściwie wczoraj, postanowiłam troszkę poeksperymentować. Zrobiłam mieszankę wybuchową- 3 łyżki olejku BD, 4 łyżki masła do ciała Isana oraz łyżeczkę nafty. Tak przygotowaną miksturę dokładnie wymieszałam i wstrząsnęłam w słoiczku po farbie do włosów i nałożyłam ją na włosy. Trzymałam ją całą noc. Rano zmyłam szamponem Bambino- dla pewności umyłam je dwa razy. Po umyciu, nałożyłam na 30 minut maskę Alterry Granat & Aloes- którą zapomniałam umieścić na zdjęciu. Po tym czasie zmyłam ją chłodną wodą. Rozczesałam przy użyciu Tangle Teezer oraz spryskałam włosy moim ulubionym wspomagaczem Gliss Kur. W końcówki wmasowałam odrobinę parafiny.




Po wysuszeniu otrzymałam taki oto efekt. Gładkie, sypkie i lśniące włosy :) "Miotełki", które odstają, to zasługa wiatru, zdjęcie robiłam przy oknie. Chyba będę częściej eksperymentować, bo jak widać, moje włosy nie mają nic przeciwko :)




Pozdrawiam serdecznie :*

wtorek, 22 lipca 2014

O balsamie nie wartym swojej ceny

Cześć :) Nie było mnie tu 4 dni, a mam tyle zaległości do nadrobienia na Waszych blogach, nie wiem, kiedy uda mi się to nadrobić. Zainteresowanych informuję, że piątkowy wypad po kilku przygodach został zakończony sukcesem :) Pewnie nie był to pierwszy i ostatni taki wyczyn :)
Dziś chciałam Wam przedstawić balsam, który nie jest warty co najmniej połowy swojej ceny. Dostałam go w prezencie i pewnie nigdy bym się nie skusiła na niego.



Mowa o balsamie Oriflame Miód i Mleko. 

Skład:


Opakowanie: Eleganckie, przyciąga wzrok w katalogu
Konsystencja: Typowa dla balsamów, nie za rzadka, nie za gęsta
Kolor/ zapach: Balsam jest biały, zapach chemiczny, 
nie wyczuwam w nim woni miodu i mleka
Pojemność/cena: 250ml/ ok. 35zł
Dostępność: Katalogi Oriflame

Moja opinia:

Jak już wspomniałam, balsam otrzymałam w prezencie. Widziałam go kilka razy w katalogach, ale jego cena skutecznie mnie odstraszała. O ile za kolorówkę jestem w stanie zapłacić nieco więcej, o tyle za produkty do pielęgnacji nigdy. Dlaczego? Ano dlatego, że często składy produktów skrajnie różnych cenowo są bardzo podobne. Nie zawaham się stwierdzić, że te z niższej półki cenowej mają je lepsze. 
Przechodząc do właściwości balsamu... Powiem krótko- nic szczególnego. Krzywdy mi nie zrobił, ale rewelacji nie ma. A szkoda, bo za taką cenę spodziewałam się naprawdę więcej niż przeciętnego działania. Opakowanie- wygodny słoiczek, z którego łatwo wydobyć kosmetyk. Nawilżenie- średnie, a nawet poniżej przeciętnej. Aplikując balsam wieczorem, rano nie ma śladu po działaniu nawilżającym. Ładnie się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Nie spodobał mi się jego zapach, jest bardzo chemiczny, nie przypomina tytułowego miodu i mleka, nie jestem w stanie stwierdzić, co mi przypomina. Nie uczulił mojej skóry (jeszcze tego by brakowało....). Jeden wielki przeciętniak. Na szczęście nie mam w zwyczaju zamawiania kosmetyków z katalogów, wyjątek stanowią perfumy dla mojego K, bo nie daj Bóg zamówiłabym drożyznę, która okazałaby się jednym wielkim rozczarowaniem.

Podsumowując:
+nie podrażnił
+szybko się wchłania
+opakowanie

- cena!
-krótkotrwałe nawilżenie
-zapach

Moja ocena: 2,5/5


Kochane Moje, przypominam o rozdaniu :)


piątek, 18 lipca 2014

Szampon Bambino- recenzja

Cześć :) Dziś będzie recenzja szamponu Bambino, który kupiłam po 4 zużytych opakowaniach Babydream z myślą, że jego działanie będzie na równi z poprzednikiem. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii, zapraszam do dalszej części postu :)





Opis producenta:



Skład:



Konsystencja: Gęsta, ciężko wypływa z butelki
Zapach: typowy dla dziecięcych kosmetyków
Pojemność/cena: 300ml/ ok. 7 zł
Dostępność: Rossmann, drogerie, drobne sklepiki osiedlowe, kioski itd

Moja opinia

Nie będę ukrywać, że polubiłam ten szampon. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy, nie podrażniając jej. Włosy nie przetłuszczają się bardziej- gorzej jak jest chyba być nie może, niestety. Ma  bardzo przyjemny zapach, inny niż Babydream, ale równie przyjemny. Jest delikatny dla włosów.  Po jego użyciu są sypkie i lekkie. Dokładnie domywa oleje, już za pierwszym myciem. Zauważyłam jednak pewną różnicę. Myjąc włosy BD czułam, jak "skrzypią"- wiecie o co mi chodzi. Przy Bambino tak nie jest. Ten produkt jednak ideałem nie jest, ma trzy minusy. Po pierwsze- słabo się pieni (choć nie wpływa to na efekt po myciu, włosy są dobrze oczyszczone), a ja lubię jak jest dużo piany. Po drugie, bardzo ciężko wypływa z butelki, muszę się trochę naczekać, a w międzyczasie woda spływa z włosów. Po trzecie- potrzebuję dość dużej ilości szamponu aby pokryć moje włosy, co za tym idzie- nie jest zbyt wydajny.
 Ogólnie jestem zadowolona i być może kupię go ponownie. Wypróbuję jeszcze Schaumę Baby, którą kupiłam wczoraj. Jeśli nie znajdę godnego zastępcy BD, z podkulonym ogonem wrócę do niego. A do Bambino powrócę dla odmiany.

Podsumowując:
+cena, dostępność
+zapach
+dobrze oczyszcza
+nie przetłuszcza
+delikatność
+dobrze domywa oleje

-słabo się pieni
-nie jest wydajny
-problemy z wydobyciem szamponu z butelki

Moja ocena: 4/5


Podczas wizyty w Biedronce kupiłam poniższe produkty- niezbędne.


Balsam po opalaniu przyda się, gdyż ostatnio słońce o dziwo dotknęło i mnie i mogę pochwalić się namiastką opalenizny. Antyperspirant w takie upały to rzecz konieczna. A szampon dla dzieci czeka na swoją kolej. 

Dziś przede mną wyzwanie- 43 km rowerem. Trzymajcie kciuki :)
Buziaki i miłego weekendu :*

środa, 16 lipca 2014

Kolorówka za 10zł

Cześć :* Dziś mam dla Was post z cyklu `dobre nie musi być drogie`- kosmetyki do makijażu nie droższe niż 10zł, a za pomocą których możemy zrobić podstawowy makijaż. Nie jestem zwolenniczką kupowania drogich kosmetyków, gdyż zwyczajnie nie stać mnie na takie luksusy i szukam rozwiązania w niższych przedziałach cenowych. Wybrałam dla Was najtańsze produkty z mojego kuferka, ale kilkoro z nich to moje KWC. 



1. Ladycode by Bell Daily Defence cream- ok. 10zł; kupiłam go w Biedronce i bardzo go lubię. Fajny lekki podkład, choć przy cerze problematycznej na pewno będzie wymagał użycia korektora. 

2. Ladycode by Bell korektor pod oczy- jeden z moich KWC. Zakrywa cienie pod oczami i tego od niego wymagam. Rozświetla okolice oczu. Nie wiem jak poradziłby sobie z większymi cieniami, dla moich potrzeb jest ok. Zapłaciłam za niego około 8zł.

3. Pierre Rene biała kredka- stosuję ją na linię wodną. Rozświetla spojrzenie, "otwiera" oko. Utrzymuje się około 2-3 godzin, ale to standard przy moich oczach, nie było kredki, która utrzymałaby się dłużej na mojej linii wodnej. 9,90zł

4. Eyeliner Wibo- mój hit. Najlepszy liner jaki kiedykolwiek miałam. Używam go od dobrych kilku lat i nie zamienię na żaden inny. Jest bardzo dobrze napigmentowany, jedno pociągnięcie wystarczy, aby kreska była w pełni wyrazista. Pędzelek pozwala na precyzyjną aplikację. Nie rozmazuje się w ciągu dnia, łatwo go zmyć płynem micelarnym. Nie szukam lepszego, ten jest moim KWC. Ok. 7zł

5. Eyeliner Bell- świetny, bardzo dobrze napigmentowany. Daje wyrazisty kolor, czego oczekuję od tego typu kosmetyków. Minus za twardy pędzelek, ale linery Bell takie już posiadają. Gdy wykończę Wibo, przełożę pędzelek. Po jednym pociągnięciu pozostawia idealną kreskę na powiece. Ciężko go zmyć, ale nie można przecież mieć wszystkiego.  Ok. 7zł

6. Tusz Wibo Extreme Volume Lashes- całkiem przyzwoity produkt. Pogrubia rzęsy, nie mogę się z tym nie zgodzić. Wydłużenie również jest zauważalne. Choć nie kupię go ponownie, polecam go z czystym sumieniem. Nie kupię go ze względu na szczoteczkę, ja preferuję silikonowe. ok. 10zł

7. Pomadka Wibo Elixir- pisałam o niej tutaj , nie będę się powtarzać. Jedna z lepszych pomadek jakie było mi dane używać. Ok. 7zł

8. Puder Wibo- wygrany wraz z różem w rozdaniu. Daje ładny, naturalny efekt matu- tego oczekuję od pudrów. Plus za lusterko. Choć nie przebije mojego ukochanego MaxFactora, lubię go używać. Ok. 10zł

9. Róż Wibo- daje subtelny efekt, nie robi plam. Ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Lubię i chętnie używam na zmianę z Bourjois. Ok. 10zł

10. Bronzer Vollare- kupiony w chińskim markecie za całe 5zł podbił moje serce. Poszukiwania bronzera idealnego uznaję za zakończone. Jest dobrze napigmentowany, nie ściera się, łatwo go aplikować. 


Jak widzicie, tanie produkty też mogą okazać się dobre, a nawet bardzo dobre. W moim kuferku mam również droższe egzemplarze, ale większość mojej kolorówki mieści się w przedziale 10-30zł.
Jakie są Wasze ulubione kosmetyki z niższej półki?

poniedziałek, 14 lipca 2014

Lakierowy mix

Cześć :* Dziś mam dla Was mały lakierowy mix kolorów, jakie nosiłam w ostatnich dniach. Moje paznokcie do idealnych nie należą, proszę o wyrozumiałość. 


1. Lemax-marmurek, którego naszukałam się po wszystkich chińskich marketach w okolicy, a trafiłam na niego na bazarku :) Po dwóch warstwach daje bardzo ładne krycie, ekspresowo wysycha, utrzymuje się przyzwoicie 3-4 dni. Jest wg mnie zbyt gęsty, ale można jakoś sobie z tym poradzić.




2. Wibo Candy Shop 2 & Lovely Ibiza nr 2- dwa piaski, które łącznie tworzą zgrany soczysty duet. 
Pełne krycie uzyskałam po jednej (!) warstwie. Trwałość podobna jak u poprzednika. Lubię lakiery Lovely i Wibo m. in. za ich trwałość. Jestem mile zaskoczona łatwością podczas ich zmywania, cud jak na lakiery piaskowe. Lovely nie wyrządził krzywdy na moich paznokciach, więc niech Pan Producent pozwoli- zignoruję etykietę :P





3. Wibo Extreme Nails nr 542- soczysta malina. Niestety, na zdjęciu nie uwieczniłam jego rzeczywistego koloru. Jest bardzo intensywny, ale wpadający w chłodne tony. Zdjęcie przedstawia wpadanie w tony marchewkowe. Pomalowałam nim paznokcie pierwszy raz więc nie wiem jak będzie z trwałością. Pokrył płytkę po dwóch warstwach. Ma bardzo przyjazną konsystencję, nie za rzadka, nie za gęsta. Pędzelek, mimo iż wąski, umożliwia precyzyjną aplikację. Schnie również bardzo szybko. Miód malina.




W ostatnich dniach  na moich pazurkach króluje koral, czerwienie i róże. Zdradziłam miętę, wstyd mi niebywale. 
Na jakie kolory stawiacie ostatnio?
Buziaki :*



I przypominajka rozdaniowa :)




sobota, 12 lipca 2014

TAG: Ile warte są moje włosy?

Cześć Kobietki :*  Dziś przychodzę do Was z tagiem, podobny prezentowałam kiedyś na blogu, dotyczył on kosmetyków do makijażu. Jako, że mam sporo kosmetyków w tej kategorii, podzielę je na aktualne i zapasy. Gdybym wrzuciła wszystko do jednego worka, z pewnością uznałybyście mnie za wariatkę, że tyle kosmetyków na raz używam.

To moje włosomaniackie zbiory:



Aktualnie używam tych:



Szampony i odżywki:


1. Bambino- alternatywa dla Babydream.Całkiem fajnie się spisuje, bardzo podobnie jak jego poprzednik. Gdy zużyję go troszkę więcej, z pewnością pojawi się recenzja.  ok. 7zł

2. Joanna Ultra Color System- stosuję go w sytuacjach awaryjnych łącznie z płukanką- kiedy moje włosy wymagają odświeżenia koloru, w duecie nadają platynowy odcień.  ok. 7zł

3. Gliss Kur Oil Nutritive ekspresowa odżywka- o tej odżywce pisałam tutaj, więc nie ma sensu, abym się powtarzała, zainteresowanych odsyłam do recenzji :)  ok. 10zł (kupiłam w promocji)

4. Joanna Naturia odżywki b/s- o nich też pisałam recenzje w jednym z pierwszych postów. Niebieską wreszcie wykończyłam, żółtą też powoli kończę. Takie średniaki za niską cenę.  ok. 5zł x2

5. Gliss Kur Oil Nutritive odżywka d/s- lubię ją i chętnie powrócę, też miała swoją recenzję .  ok. 10zł

6. Elisse odżywka do spłukiwania do włosów farbowanych- miła i przyjemna odżywka, nie zaszkodziła moim włosom. Niedługo również dobiję dna.  ok. 5zł



Inne:


1. Oliwka Babydream fur mama- o niej i o masce Kallos pisałam w tym poście . Z biegiem czasu zaczął mnie drażnić zapach oliwki. Gdy skończę, planuję zakup oliwki Babydream dla dzieci.  ok. 12zł

2. Maska Kallos Vanilla- dobra maska za śmieszną cenę.  ok. 6zł

3. Nafta kosmetyczna- używam, bo używam, działania nie zauważyłam, ale też nie zaszkodziła. A zużyć trzeba.  ok. 10zł


"Wspomagacze"


1. Batiste - kupiłam jak większość Blogerek w Biedronce. Nigdy wcześniej go nie używałam. Po kilku użyciach śmiało mogę stwierdzić, że jest o niebo lepszy od Isany, która strasznie bieliła włosy i nie widziałam zbytnio efektów.  11zł

2. Delia płukanka fioletowa- stosuję w duecie z szamponem, wiele osób na nią narzeka, ale ja chwalę sobie. Przy pierwszym użyciu obawiałam się uzyskania efektu starszej pani z fioletową czupryną, ale zupełnie niesłusznie. Wcale nie widać fioletowych refleksów, niweluje żółtawy odcień i nadaje platynowy połysk. Niestety, troszkę przesusza włosy. Ale nie używam jej często, więc raz na kiedy mogę sobie na nią pozwolić.  ok. 8zł



Zapasy


Na razie trzymam się dzielnie, użyłam Alterry i Schaumy z ciekawości. Wszystko czeka na swoją kolej, bo braknie mi w końcu miejsca w szafce.

1. Biovax x4- ok. 6zł
2. Alterra maska- ok. 6zł (promocja)
3. Alterra odżywka- ok. 6zł (promocja)
4. Schauma- ok. 7zł
Batiste- 11zł


Podsumowując- moje włosy aktualnie warte są 96 zł- myślałam, że zdecydowanie więcej! :) Cieszy mnie ten wynik. Nie wydałam fortuny :) 
Zapasy warte są ok. 36zł.

Gdybym niektóre produkty kupiła bez promocji, na pewno suma wyszłaby większa :)
A ile warte są Wasze włosy?

Przypominam o rozdaniu :)





czwartek, 10 lipca 2014

Rozdanie z okazji 100 Obserwatorów

Tak jak obiecałam, z okazji liczby 100 Obserwatorów mam dla Was rozdanie. Dziękuję serdecznie za wszystkie obserwacje i komentarze- naprawdę wiele daje świadomość, że ktoś czyta mojego bloga i wykazuje nim zainteresowanie, daje to nieocenioną motywację do dalszej pracy. 
Dziękuję raz jeszcze :*






W skład nagrody wchodzą:

- piasek Wibo nr 2 (użyty 2 razy)
- lakier Lovely I love Summer nr 3 ( użyty 1 raz)
- lakier Ladycode by Bell (użyty 1 raz na dwa paznokcie)
- lakier Quiz Safari- nowy
-top CR Nail Polish nr 07- nowy
- saszetki Biovax z naturalnymi olejami oraz do włosów suchych i zniszczonych
- błyszczyk Bell Air Flow
- kredka Rimmel Scandaleyes 014 bright blue (użyta tylko raz)
- Ladycode by Bell rozświetlacz
- Ladycode by Bell róż
- maseczki Rival de Loop
-maseczka Ziaja z glinką szarą
- duet arbuzowy od Bielendy- peeling & masło do ciała

Widziałam, że dużym zainteresowaniem cieszyły się kawy smakowe, jeżeli Zwycięzca będzie miał takie życzenie, mogę dołączyć do paczuszki smak wybrany przez niego :)


Zasady rozdania:

Warunki obowiązkowe
  • Aby wziąć udział w rozdaniu, należy spełnić 2 podstawowe warunki: być publicznym obserwatorem mojego bloga oraz zgłosić się w komentarzu pod tym postem. - 1 los
Dodatkowo:
  • Jeżeli dotychczasowe Czytelniczki wyrażą chęć udziału w rozdaniu, otrzymają dodatkowy 1 los.
  • Dodanie podlinkowanego banneru skutkuje dodatkowym 1 losem
  • Możecie również dodać mojego bloga do blogrolla- 1 los

Formularz zgłoszeniowy

1. Obserwuję jako:
2. e- mail:
3. Dotychczasowy Obserwator: TAK/NIE
4. Banner: TAK- link do bloga / NIE
5. Blogroll: TAK- link do bloga/NIE

Kosmetyki są nowe i nigdy nie używane. Wyjątek stanowią lakiery do paznokci i kredka do oczu. Użyłam ich dosłownie jeden, góra dwa razy. Jeżeli nie wyrażacie chęci zamieszczenia ich w paczuszce, dajcie znać w komentarzu :)

Mam nadzieję, że nagrody Wam się podobają. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu i życzę powodzenia :)




Regulamin:

1. Czas trwania rozdania: 
  2. Aby rozdanie było zrealizowane, musi w nim wziąć udział minimum 30 osób.
      3. Aby wziąć udział w rozdaniu trzeba być publicznym obserwatorem bloga i podać swojego e-maila- są to warunki obowiązkowe.
4. Autorem rozdania jestem ja, autorka bloga Kosmetyczne fanaberie – Iz.
  5.  Wyniki ogłoszone zostaną w przeciągu 7 dni od zakończenia rozdania- zwycięzcę wyłonię drogą losową.
6. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową po losowaniu.
 7. Jeżeli zwycięzca nie odpowie na maila w ciągu 5 dni, traci prawo do nagrody; nowe losowanie odbędzie się w przeciągu 3 dni roboczych od daty utracenia wygranej przez pierwszego zwycięzcę.
8. Koszty wysyłki pokrywam ja i nadaję paczkę jedynie na terenie Polski.
9. Nie ponoszę odpowiedzialności za zniszczenie jakiegokolwiek produktu znajdującego się w przesyłce podczas transportu (nagrody zostaną przeze mnie odpowiednio zabezpieczone, ale nie jestem w stanie monitorować w jakich warunkach paczka będzie przewożona).
110. Rozdanie nie podlega przepisom z Ustawy o grach i zakładach wzajemnych z 29 lipca 1992 (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
  11. Osoba biorąca udział w rozdaniu akceptuje Regulamin i wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. Nr 133 pozycja 833).
  12. W rozdaniu nie mogą brać udziału osoby, które mają blogi jedynie by wygrywać rozdania.
13.  Przy dużym zainteresowaniu rozdaniem mam prawo do zwiększenia liczby nagród, które pozostaną niespodzianką lub będą opublikowane na blogu.




Czwartek dla włosów

Cześć :) Postanowiłam wprowadzić do tematyki bloga wpisy w stylu `niedzieli dla włosów` Anwen. U mnie to na pewno nie będą niedziele ani ustalone dni w tygodniu. Po prostu, poświęcę jakiś dzień, w którym będę miała więcej wolnego czasu. Olejuję włosy częściej niż raz w tygodniu, ale nie widzę potrzeby zamieszczania takich postów częściej :)



1. Na noc naolejowałam włosy na odżywkę- cytrynową Naturię. Pierwszy raz. Zawsze używałam samego oleju, ale z odżywką wypada równie dobrze, a może nawet lepiej. Co do czasu olejowania- wiem, że większość z Was robi to na kilka godzin. Próbowałam, ale po całej nocy moje włosy są w lepszej kondycji.



2. Rano zmyłam włosy szamponem Bambino, świetnie domył olej. Użyłam go dopiero drugi raz, ale czuję, że będzie godnym zastępcą Babydream. Nie lubię używać ciągle jednego szamponu, a ten jest bardzo miłą alternatywą. Mógłby się nieco bardziej pienić, ale wbrew pozorom oczyszcza bardzo dobrze.


3. Po spłukaniu szamponu nałożyłam maskę z mlecznymi proteinami Biovax, trzymałam pod termocapem około 45 minut. 


4. Przed rozczesaniem włosów wtarłam w nie rumiankową Naturię (wreszcie dobiłam dna) oraz spryskałam Gliss Kurem, dla lepszego rozczesywania i ochrony przed temperaturą. Wysuszyłam je suszarką- o ile z prostownicy zrezygnowałam, tak z suszarki nie potrafię. Moje włosy po wyschnięciu w naturalny sposób wyglądają na nieświeże. Rezygnuję z niej tylko w upały. 


5. Uzyskałam efekt miękkich i sypkich włosów, połysk również jest wyraźnie widoczny, choć zdjęcie tego nie oddaje. Wyglądają nieładnie na końcowej długości, ale to dlatego, że są jeszcze mokre. 


Planuję zaopatrzyć się w półprodukty, ale jeszcze nie wiem do końca jakie one będą. Pobawię się w chemika i sama spróbuję uzyskać jakąś maseczkę. O swoich poczynaniach na pewno Was poinformuję. 
Wprowadzę również posty typu `aktualizacja włosowa`, ale muszę znaleźć odpowiedniego fotografa. ;)

Po upałach wreszcie chwila oddechu, mogę śmiało wyruszyć na rower :)
Buziaki, Iz. :*


środa, 9 lipca 2014

Schauma fito kofeina odżywka w sprayu- bubel / + bardzo miłe zaskoczenie

Cześć :*  Dzisiaj mam dla Was post w stylu `ku przestrodze`. Odżywka, jaką Wam przedstawię, to masakra, koszmar i bubel- a to wszystko zawarte w 200ml. Spray wygrałam w rozdaniu więc na szczęście nie wyrzuciłam pieniędzy w błoto.





Skład: 
źródło- http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=58791


Moja opinia:

Nie będę się rozpisywać, gdyż nie jest tego warta. Nie zdziałała nic pozytywnego- wręcz przeciwnie. Niesamowicie obciążyła włosy, po wysuszeniu wyglądały, jak nieświeże. Nie ułatwiła rozczesywania, wręcz je utrudniła, ile ja się namęczyłam, by je rozczesać, to moje bidulki najlepiej wiedzą. Włosy były szorstkie i tępe w dotyku, niemiłe wręcz. Z pewnością nie sprawiła, że włosy przestały wypadać. Jak dla mnie to ewidentna pomyłka. Strzeżcie się, nie jest warta swojej ceny- 11zł. Za tą cenę możemy znaleźć w drogeriach coś o wiele lepszego.

Dla kontrastu, chciałam Wam polecić odżywkę, którą znajdziecie w każdej Biedronce, a jest naprawdę fajnym produktem i moje włosy polubiły się z nią. 


Obietnice producenta"


Skład:


Konsystencja/ zapach: dość gęsta, zapach przyjemny dla nosa
Pojemność/ cena: 250ml/ ok. 5zł
Dostępność: Biedronka

Moja opinia:

Stosuję ją do pierwszego O w OMO lub do drugiego O, łączę ją z Naturią cytryna&miód. Za cenę 5zł nie spodziewałam się cudu, ale jest to odżywka warta uwagi. Nie plącze włosów i ich nie obciąża. Już przy spłukiwaniu czuć, że zrobiły się gładkie i delikatne. Jest dość wydajna, nie używam jej codziennie, ale i tak starczyła mi na długo. Nawet, gdyby wydajna nie była, nie zapłaciłam za nią majątku. Po wysuszeniu włosy były sypkie i ładnie pachnące przez długi czas. Szczególnego odżywienia nie zauważyłam, ale na pewno nie zaszkodziła moim włosom. Zachęcam Was do wrzucenia jej do koszyka przy najbliższej wizycie w Biedronce. 

Jeszcze 3 obserwatorów i rozdanie, 
mam nadzieję, że nagrody okażą się dla Was atrakcyjne :)

wtorek, 8 lipca 2014

Alternatywa dla formaldehydu i Eveline - Miss sporty 5w1

Witajcie Kochane :* Dziś krótki post, o mojej ulubionej odżywce do paznokci, jaką jest Miss Sporty 5w1. Należę do obozu przeciwniczek formaldehydu w kosmetykach, jestem jedną z "ofiar" odżywki Eveline 8 w 1 i będę ją odradzać każdemu. Lepiej dmuchać na zimne niż nabawić się onycholizy tak jak ja. Wiem, że u niektórych osób ta odżywka zdziałała cuda (u mnie na początku też paznokcie były ładne, długie i mocne), ale ja znalazłam bardzo dobrą odżywkę, której działanie oceniam bardzo wysoko i szczerze ją polecam.


Znalazłam ją przypadkiem na jakimś forum internetowym i postanowiłam udać się czym prędzej do Rossmanna. To już moja druga buteleczka, kosztuje około 8zł. Nie jest zbyt popularna, więc bez problemu ją znajdziemy w szafie Miss Sporty. Niestety, producent nie podaje składu, ale zapewnia, że odżywka formaldehydu nie zawiera. I chyba nas nie oszukał, bo używam jej długi czas i efektów ubocznych nie widzę. Wręcz przeciwnie. Moje paznokcie należą do kapryśnych- z mojej winy. Od najmłodszych lat obgryzałam paznokcie (tak wiem, paskudny nałóg) i około 3 lata temu zaprzestałam. Takie paznokcie potrzebują naprawdę dużo czasu na zregenerowanie się. Zgadzam się z każdą obietnicą producenta. Odżywka nadaje piękny połysk, jest bezbarwna więc możemy stosować ją jako bazę pod lakier. Moje paznokcie stały się bardzo mocne i rosną o wiele szybciej. Nie łamią się, nie rozdwajają. Pod koniec opakowania odżywka gęstnieje, ale tak mają w zwyczaju chyba wszystkie, nie płacimy za nią majątku więc nie żal wyrzucić. Jeżeli szukacie odżywki, która nie wyrządzi Wam krzywdy, a da wiele dobrego, rozejrzyjcie się za tym produktem. 

Jakich odżywek do paznokci używacie? Jakie są godne polecenia? Piszcie :)
Jeszcze 10 obserwatorów i organizuję rozdanie :) 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Kilka słów o toniku Nuno

Upał, żar, ukrop. Jestem zdecydowanie na NIE. Nie, żebym nie lubiła słońca, ale 10 stopni mniej nikomu by nie zaszkodziło. Dobra, koniec narzekania.
Dzisiejszy post poświęcę małemu cudakowi Nuno, którego to zużywam już trzecią butelkę i nie zamienię go na żaden inny kosmetyk tego typu. Gdy w okresie dojrzewania zmagałam się z trądzikiem, używałam toników przeznaczonych właśnie dla problematycznych cer i zraził mnie do nich alkohol w składzie. Zrezygnowałam z nich całkowicie na rzecz toników odświeżających etc. Dzięki blogosferze odkryłam Nuno, który łączy w sobie właśnie właściwości antytrądzikowe i odświeżające, a nie zawiera alkoholu. Wprawdzie z wypryskami zmagam się sporadycznie, ale wolę im zapobiegać. Zapewne poniższy pan jest Wam znany więc Ameryki tu nie odkryję.




Obietnice producenta:


Skład (bardzo przyjazny):



Moja opinia

Jest to jeden z nielicznych kosmetyków, który spełnia obietnice producenta zamieszczone na etykiecie. Mogłabym się przyczepić do nawilżenia, ale od czego są kremy? Nie oczekuję tego od toniku. Najważniejsze, że nie wysusza skóry. Jest bardzo delikatny, nie podrażnia, nie powoduje pieczenia/ szczypania, co często zdarza się przy tonikach z zawartością alkoholu. Nie zmagam się z trądzikiem więc nie będę oceniać go pod tym kątem, głos tu mają dziewczyny, u których ten problem występuje. Bardzo ładnie pachnie, co dodatkowo umila pielęgnację. Radzi sobie również z pozostałościami po makijażu. Delikatnie matowi cerę. Jestem zdecydowanie na TAK i kupię ponownie. Nie szukam zamiennika, bo znalazłam cudo :) 



Będąc w Biedronce, kupiłam również niebieski eyeliner Bell, który zauroczył mnie już przy pierwszej aplikacji. Skusiłam się również na matujący micel, nie liczę na matowienie, ale spodobał mi się jego zapach, który różni się od wersji standardowej. Na bazarku wreszcie znalazłam marmurki Lemaxa. Szukałam i szukałam, znaleźć nie mogłam, a tu niespodzianka :) Stoisko ma tam również pewna pani, która oferuje kosmetyki do włosów niedostępne w Rossmannach/ Naturach, miała nawet Tangle Teezer. Ja skusiłam się na gumkę invisibobble, zobaczę, czy to rzeczywiście jest taka dobra, jak czytałam.




A w sklepie Tea& Coffee Shop skusiłam się na przepyszne kawy- pinacolada, tiramisu i truskawka w śmietanie. Ta ostatnia jest najlepszą kawą jaką kiedykolwiek piłam. :)