piątek, 30 maja 2014

Mini zakupy na koniec maja & nominacja Liebster Blog Award

Cześć :) Tak jak planowałam, udałam się dzisiaj na małe zakupy do Rossmanna, przy okazji odwiedziłam też Biedronkę, ale nic specjalnego nie znalazłam. Może to i lepiej- mniej wydałam ;) Przechodząc do konkretów- moje zakupy przedstawiają się następująco.





1. Szampon Babydream- stały bywalec w mojej pielęgnacji włosów, to już trzecia butelka. 
2. Lotion do rąk Isana- ubolewam, że to edycja limitowana. Pięknie pachnie i nawilża zadowalająco. Recenzja niedługo się pojawi.
3. Odżywka Gliss Kur- odmiana dla wersji z jedwabiem, mam spray z tej serii i jestem bardzo zadowolona, zobaczymy, jak sprawdzi się inna formuła.
4. Maska Biovax do włosów blond- wzięłam jedną z ostatnich w Biedronce, jeszcze nie miałam okazji testować produktów tej marki.
5. Lakier Lovely Ibiza numer 2- idealny kolor na lato, mam nadzieję, że nie zaszkodzi paznokciom, ale czytałam Wasze opinie,i jesteście zadowolone ;)


6. Pomadka Eveline Aqua Platinum odcień 476- podpatrzyłam ją u believe-u-can.blogspot.com i zakochałam się w niej :)
7. Isana hydro pomadka nawilżająca- wykończyłam już wszystkie, więc musiałam uzupełnić zapas. 




8. Under 20 krem BB odcień 01- czytałam dużo pozytywnych opinii o nim i skusiłam się, a co. Nadchodzi lato, postanowiłam się przerzucić na lżejsze podkłady. Zobaczymy, jak sprawdzi się u mnie.


Jestem zadowolona, że kupiłam tylko to, co było mi potrzebne. Wymienione produkty są u mnie nowościami, oprócz Babydream. Jeśli miałyście okazję używać któregoś z nich, dajcie znać w komentarzach, co o nich myślicie.

Miłego weekendu,
buziaki :*


Przy okazji, chciałam też odpowiedzieć na pytania Marioli Dobosz , od której otrzymałam nominację Liebster Blog Award, bardzo mi miło :*

1. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?

Ciężko stwierdzić... Nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi :) Na pewno do tych kosmetyków należ: tusz do rzęs, podkład, eyeliner, odżywki do włosów. Bez tego żyć bym nie mogła. :D

2. Co najbardziej lubisz robić w wolnych chwilach?

Przeglądam internety, oglądam dokumenty kryminalne, mam na tym punkcie ostrego fioła. :)

3. Wolisz mieć pomalowane usta czy paznokcie?

Paznokcie.

4. Jaki masz największy must have tego sezonu?

Nie zastanawiałam się nigdy nad tym.

5. Wolisz kupować kosmetyki czy ubrania?

Oj zdecydowanie są to kosmetyki. Jestem kosmetykoholiczką i powinnam dać sobie zakaz wstępu do drogerii i stoisk kosmetycznych w marketach.

6. Ulubiona marka kosmetyków?

Ziaja, Isana, Schwarzkopf, Essence, mogę wymieniać ich wiele. Każda oferuje coś wyjątkowego, co uwielbiam.

7. Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa?

Nie miałam zbyt szczęśliwego dzieciństwa, nie potrafię przywołać takiego szczególnego wspomnienia.

8. Na co poświęcasz najwięcej czasu w ciągu dnia?

Myślę, że nie ma dominującej czynności. Na pewno nie jest to makijaż- każdy się dziwi, że w tak krótkim czasie potrafię doprowadzić się do ludzi.

9. Wolisz proste czy kręcone włosy?

Proste.

10. Co chciałabyś w sobie zmienić? 1 rzecz z wyglądu i 1 z charakteru ;)

Z wyglądu? Biust. Z charakteru? Moją wredotę.

11. Czy zdecydowałabyś się kiedyś na operację plastyczną?

Jeśli miałabym za dużo pieniędzy to zdecydowałabym się na powiększenie biustu.


czwartek, 29 maja 2014

Ulubieńcy maja.

Wreszcie pogoda trochę odpuściła, ale niestety wpada ze skrajności w skrajność- wczoraj upał, dzisiaj muszę ubrać kurtkę i zaopatrzyć się w parasol. Cóż, taki mamy klimat^^.
Jako, że zbliża się koniec miesiąca, przychodzę dzisiaj do Was z moimi ulubieńcami maja. Przewinęły się one w poprzednich postach, ale są też rzeczy, o których nie wspominałam. 




Paznokcie


1. Lakiery piaskowe Wibo Candy Shop numery 01 i 02- mają świetne krycie i trwałość, dodatkowo wyglądają przesłodko na paznokciach, zakochałam się w nich :)
2. Miss Sporty Turbo Dry Top Coat- przedłuża trwałość lakieru. Kiedyś nie wierzyłam w takie specyfiki, ale nie zawiodłam się i pewnie zużyję niejedną butelkę.


Włosy


1. Gliss Kur odżywka 7 olejków- zachwyciła mnie swoim działaniem ułatwiającym rozczesywanie, a wspominałam nie raz, jaki mam z tym problem. Jest lekka i nie obciąża włosów. Planuję zakup wersji w tubce, butelce, wiecie o co mi chodzi :P
2. Szampon Babydream- jutro lecę po następną, trzecią już butelkę, więc o czymś to świadczy. Bezapelacyjny zwycięzca w kategorii ulubieńców.




Bardzo polubiłam też powyższy zmywacz, przede wszystkim za niewysuszanie skórek i bardzo wygodną aplikację. 



1. Tusz Eveline Volume Celebrities- świetnie wydłuża, nie skleja, wielki plus za szczoteczkę. 
2. Ziaja krem nawilżający matujący- pisałam o nim w poprzednim poście więc nie ma sensu się powtarzać :)


Z zakupów jakie poczyniłam w tym miesiącu, właściwie wszystkie mi się spodobały, ale wybrałam te `naj`. Jutro zamierzam odwiedzić Rossmann, więc na pewno pochwalę się zdobyczami.

Buziaki,
Iz.


wtorek, 27 maja 2014

Soraya i Ziaja: kremy matujące- recenzje

Cześć :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzjami dwóch kremów matujących, które stosuję od jakiegoś czasu. Jeśli jesteście ciekawe recenzji i tego, który wypadł lepiej- zapraszam do dalszej lektury.

1. Soraya Morelowy Krem Matujący. 






Jak widać na załączonym zdjęciu, niedługo dobiję do dna, więc mogę wypowiedzieć się rzetelnie na jego temat. 

Co pisze producent?

"Ten aksamitny krem będzie Twoim ulubieńcem jeśli masz cerę mieszaną lub przetłuszczającą się. Natychmiast po nałożeniu sprawi, że skóra stanie się jedwabiście gładka, matowa i przyjemna w dotyku. Zredukuje świecenie cery w ciągu dnia i doskonale sprawi się pod make-upem. Od teraz błyszczeć będziesz się Ty, nie Twoja skóra.

Morelowy nektar - owocowy suplement dla skóry, który dostarcza jej substancji nawilżających i przyjemnie wygładza powierzchnię naskórka.


Płynny jedwab - przyjemnie otula skórę, nawilża, pielęgnuje zapewnia poczucie komfortu. Dzięki niemu naskórek staje się jedwabiście gładki.



Pudrowe sfery - wyspecjalizowane cząsteczki, które pochłaniają nadmiar sebum z powierzchni skóry. Sprawiają, że cera jest matowa i nie świeci się."

Skład:

Aqua, Ethylhexyl Stearate, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Caprylic/Capric Tridlyceride, Glycerin, Dicaplyl Carbonate, Nylon-10, Cetearyl Alcohol, Gleceryl Stearrate, Dimethcone, Hydrolyed Silk, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Hydroxyethylcelluose, Citric Acid, DMDM Hydantion, Methylparaben , Propylparaben, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Geraniol, Hexl Cinnamal, Hydrozyisohexyl 3- Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Cl 15510.



Opakowanie: Krem zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, dodatkowo, zabezpieczony jest sreberkiem.
Konsystencja: Rzadka, typowa dla kremów.
Kolor/ zapach: Kolor tak jak zapach- brzoskwiniowy
Pojemność/ cena: 50ml/ ok. 16zł
Dostępność: Rossmann i inne drogerie

Moja opinia:

Krem kupiłam zachęcona opiniami na KWC i nie zawiodłam się. Ale od początku... Jestem nieszczęśliwą posiadaczką cery tłustej i, co za tym idzie, moim koszmarem jest nieustanne świecenie się skóry. Walczę z tym na wszelkie możliwe sposoby, ale nic z tego. Jeśli chodzi o ten krem, nie jest moim ideałem, ale spisuje się całkiem nieźle. Przepięknie pachnie, zapach przez jakiś czas utrzymuje się na skórze. Jest niesamowicie wydajny, wystarczy niewielka jego ilość aby pokryć całą twarz. Tworzy aksamitną powłoczkę na twarzy i rzeczywiście matuje, choć niestety- na dość krótki twarz. Nadaje się pod makijaż po wchłonięciu, lecz trzeba uważać z aplikowaną ilością, tworzy się wtedy taki dziwny filtr na twarzy. Jest lekki, nie zapycha, nie powoduje wyprysków. Jednak mam pewien zarzut do niego- gdy stosuję go pod Revlon Colorstay, mam wrażenie, jakby podkład po pewnym czasie się ważył :/ Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje, może to zbieg okoliczności lub zasługa innych czynników. Z innymi podkładami nie mam tego problemu. 

Podsumowując:
+cena
+dostępność
+matuje- na krótko, ale matuje
+zapach, lekka konsystencja
+nadaje się pod makijaż
+wydajny

-można przesadzić z jego ilością
-nie dogaduje się z Revlonem
-krótko matuje

Moja ocena: solidne 4/5


2. Ziaja Krem nawilżająco- matujący  25+




Co pisze producent?



Skład:



Konsystencja i kolor:



Zapach: Delikatny, przyjemny dla nosa, nie mogę znaleźć porównania :)
Pojemność/ cena: 50ml/ ok. 10zł
Dostępność: Ja kupiłam go w Hebe, ale słyszałam, że ciężko z jego dostępnością.

Moja opinia:

Choć do 25+ brakuje mi jeszcze czterech wiosenek, postanowiłam przetestować kolejny krem matujący. I chyba znalazłam swój ideał. Matuje i to na długi czas. Mam wrażenie, że przedłuża trwałość podkładu. Nie wysusza cery. Gdy nie wychodzę z domu, stosuję go ok. 3 razy dziennie i to wystarczy, gdyż mat utrzymuje się cały czas. Kocham jego zapach, dzięki niemu aplikacja jest jeszcze bardziej przyjemna. Być może jestem nim zaślepiona, ale widzę w nim same plusy :) Co do obietnic producenta dotyczących zmniejszenia porów i zaskórników- nie zauważyłam takiego działania, lecz nie oczekiwałam tego od kremu. Co tu dużo pisać- kocham go.

Podsumowując:
+cena
+wydajność
+efekt matu
+nadaje się pod makijaż
+zapach

- dostępność, ale to nie wpływa na jakość kosmetyku :)

Moja ocena: 5/5

W pojedynku kremów matujących wygrywa Ziaja. Po raz kolejny nie zawiodłam się na kosmetyku tej firmy. Polecam Wam ten krem, jeśli zmagacie się z podobnym problemem.

Jeśli macie dla mnie jakieś propozycje kremów matujących, które przetestowałyście- piszcie w komentarzach :)

Pozdrawiam :)


niedziela, 25 maja 2014

Pielęgnacja włosów w moim wydaniu.

Cześć :) Pogoda nas rozpieszcza, kto może, niech łapie promienie słoneczka i korzysta z wysokiej temperatury, mi niestety nie jest to dane w związku z nadchodzącą sesją. Dzisiejszy post poświęcę pielęgnacji włosów w moim wydaniu. Z kosmetyków pielęgnacyjnych, jakie mam w swoim zbiorze, zdecydowanie największą część zawsze zajmowały i zajmują te do włosów. Przechodziłam przez chyba wszystkie kolory włosów oprócz czerni, wstyd się przyznać ile to już lat moje włosy skażone są farbami najróżniejszych firm. Z perspektywy czasu żałuję, że zdecydowałam się na farbowanie, ale muszę jakoś z tym żyć i w miarę możliwości utrzymać moje włosy w nienagannej kondycji. Wiele osób twierdzi, że moje włosy są ładne, miękkie i zdrowe, ale to tylko pierwsze wrażenie- w dodatku mylne.
Moją największą zmorą jest plątanie się włosów. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym zabraknie mi odżywki, a ja to zauważę podczas mycia włosów........

Wracając do głównego wątku, tak przedstawia się mój arsenał. 


Nie jest tego dużo, ponieważ niedawno zużyłam część zapasów. Każdy kosmetyk opatrzę też moją opinią. Od razu zaznaczam, że będą to bardzo subiektywne opinie, gdyż moje włosy słyną z tego, że na wiele kosmetycznych hitów reagują odwrotnie niż chwali je reszta osób. 

Szampony:


Wreszcie udało mi się zminimalizować ilość sztuk, zostałam z trzema.

1. Ziaja szampon intensywna odbudowa do włosów zniszczonych- szampon jak szampon, bez rewelacji. Dobrze oczyszcza włosy, lecz plącze je niesamowicie, co nie ustępuje po użyciu odżywki. Ma świetny zapach. Raczej nie kupię ponownie. Nie zauważyłam poprawy ani pogorszenia stanu włosów. Otrzymuje ode mnie mocne 3/5.

2. Joanna Ultra Color System szampon eliminujący żółty odcień włosów- kupiłam z myślą zastąpienia nim płukanki, której aplikacja nie jest dla mnie wygodna. Podobnie jak płukanka, wysusza on włosy. Eliminuje żółty odcień dopiero po kilku zastosowaniach. Spodziewałam się czegoś więcej. Zużyję i zostanę przy płukance. 2,5/5

3. Babydream- podeszłam do niego z wielką rezerwą, a kończę już drugą butelkę. To jeden z hitów blogosfery, który sprawdził się i na moich włosach. Włosy po nim są niezwykle lekkie, miękkie  i delikatne- jedyny szampon, który nie powoduje przyklapu. Po pierwszym użyciu zakochałam się w nim. Plącze włosy, ale w połączeniu z odżywką problem ten zostaje całkowicie rozwiązany. 6/5 :)

Odżywki do spłukiwania:


1. Maska Kallos Vanilla- urzekła mnie swoim zapachem, a i działanie jest naprawdę przyzwoite. Nakładam ją 2- 3 razy w tygodniu, trzymam pod plastikowym czepkiem około 20 minut, czasem nieco dłużej. Nadaje włosom miękkość, są lśniące, miłe w dotyku, nie obciąża ich. Jeden z lepszych produktów tego typu, jakie miałam okazję używać. Czy przyczyniła się do poprawy kondycji włosów, to ciężko mi stwierdzić, gdyż użyłam jej dopiero 3 razy. 5/5

2. Schwarzkopf Gliss Kur odżywka z jedwabiem- mój hit. Minimalizuje mój problem plątania się włosów oraz ich nie obciąża. Wróciłam do niej po długiej przerwie i nadal działa wspaniale. To silikonowa bomba, ale moje włosy to lubią. Nic dodać nic ująć, mój ideał.  6/5  :)

3. Nivea Long Repair- zakupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami i troszkę się zawiodłam. Przede wszystkim z powodu szybszego przetłuszczania się włosów, co zaobserwowałam po jej użyciu. Jest niesamowicie wydajna w przeciwieństwie do Gliss Kur. Nie wiem, kiedy ją zużyję. Lekko puszy włosy. I nie działa tak kojąco na moje kołtuny jak wspomniany GK. 4/5

Odżywki bez spłukiwania:


1,2. O tych dwóch pisałam niedawno, więc powtarzać się nie będę ;)
3. Gliss Kur odżywka z 7 olejkami- jak już wspominałam, na składach się nie znam, ale olejki są w składzie dość wysoko. Mój ułatwiacz rozczesywania, pięknie pachnie, nie obciąża. Bardzo ją lubię i pewnie kupię ponownie. 5/5


Pozostałe:


1. Olejek Babydream fur Mama- nie muszę chyba go nikomu przedstawiać. Niedawno rozpoczęłam przygodę z olejowaniem, używam go na suche włosy, trzymam całą noc (ok. 3-4 razy w tygodniu). Włosy stały się bardziej miękkie i lśniące, zdecydowanie poprawiła się ich kondycja. Byłam dość sceptycznie nastawiona do olejowania, ale zupełnie niesłusznie :) Przeszkadza mi trochę zapach tego olejku, więc następnym razem zaopatrzę się w inny produkt. 5/5

2. Nafta kosmetyczna z witaminami A i E- stosuję raz w tygodniu na skórę głowy i całą długość. Nie zauważyłam spektakularnego działania, ale używam. Może efekty przyjdą z czasem. Plus za zapach. 3/5


A oto moja perełka, która dzielnie walczy z moją niesforną czupryną.


Tak wygląda moja pielęgnacja włosów. Zdaję sobie sprawę, że nie napisałam tutaj nic odkrywczego, ale chciałam w kwestii pielęgnacji włosów dorzucić i swoje trzy grosze. Jeżeli macie jakieś sugestie, bądź też polecacie jakąś odżywkę, chętnie ją sprawdzę, piszcie poniżej. :)


Pozdrawiam Was gorąco i życzę pozytywnej energii na nadchodzący tydzień,
buziaki :)

czwartek, 22 maja 2014

TAG: Ile warta jest twoja twarz?

Witam Was w ten jakże upalny dzień :)  Jako, że dopiero zadomawiam się w Blogosferze, chciałam odpowiedzieć na tytułowy tag- podobno nie należy do najnowszych, ale uważam, że jest jednym z ciekawszych. Kosmetyki, których używam do codziennego makijażu nie są z najwyższej półki, ale nie mam z tego powodu jakichś kompleksów i uważam, że tanie często oznacza dobre. Owszem, mam w swoim arsenale kilka perełek, ale to są prezenty lub zakupy, gdy miałam nagłe przypływy gotówki. :) A oto główni bohaterowie dzisiejszego postu.


1. Revlon Colorstay do cery tłustej i mieszanej odcień 150 Buff- świetny podkład kryjący, jednak żałuję, że zapycha oraz nie matuje. Ale nie można mieć wszystkiego.   ok. 33zł.
2. Bell Perfect Skin podkład długotrwale matujący odcień 10 porcelain- używam na zmianę z Revlonem, dobre krycie i mat. ok. 15zł- kupiłam go w promocji, bez kosztuje około 22zł.
3. Dermacol odcień 208- używam jako korektor niedoskonałości, przebarwień i wyprysków. Zakryje wszystko :)  ok. 15zł
4. Paletka cieni Lovely Nude Make Up Kit- tej paletki nie muszę nikomu przedstawiać. ok. 11zł
5. Eyeliner Wibo czarny- nie wyobrażam sobie makijażu oczu bez niego. Jest niezastąpiony.  ok 7zł
6. Eveline Volume Celebrities- mam kilka tuszy w zapasie, najczęściej używam go w ostatnim czasie. Daje zadowalający efekt, ale nie jest to mój ideał.  ok. 8zł- bez promocji jest to cena ok. 16zł.
7. Baza pod cienie Kobo- to moja pierwsza baza i żałuję, że tyle czasu zmagałam się z nietrwałością cieni. ok. 9zł- bez promocji ok. 17zł
8. Kredka do oczu Pierre Rene biała- sprawia, że spojrzenie nabiera świeżości. ok. 10zł
9. Pomadka Wibo Elixir- pisałam już o niej, ok. 3,50zł- bez promocji ok. 7
10. Róż Bourjous odcień 33 lilas d'or- on chyba nigdy się nie skończy... Dostałam go `w spadku`. Raczej nie kupiłabym go, gdyż cena ok. 40zł nie przemawia, ale z drugiej strony- w taką wydajność warto zainwestować.
11. Rozświetlacz Ladycode by Bell- polubiłam go za delikatny efekt jaki uzyskuję nim.  ok. 12zł

Podsumowując........

....... moja twarz warta jest ok. 165zł. Jestem zaskoczona taką `ceną`. Aż bałabym się podliczyć wszystkie egzemplarze. Lecz gdybym kupiła te rzeczy po regularnej cenie, wynik byłby o wiele większy. 


Życzę miłego weekendu, buziaki. ;)

wtorek, 20 maja 2014

Moje Rossmannowe zdobycze

Cześć. Chciałam dzisiaj pochwalić się moimi zdobyczami z promocji -49% na kosmetyki kolorowe. Nie jest tego wiele- kupiłam tylko niezbędne rzeczy, potrzebne kosmetyki kupiłam zanim dowiedziałam się o promocji. Niestety ze względów finansowych nie załapałam się na zniżkę obejmującą podkłady etc. Ale plus tego jest oczywisty- nie wydałam fortuny ;)



Podczas promocji na kosmetyki do oczu nie miałam pola do popisu, gdyż zostały resztki kosmetyków, a te, które zostały, były przebrane i wymacane od góry do dołu. Tak więc- upolowałam:


1. Tusz Eveline Volume Celebrities- jak dotąd spisuje się rewelacyjnie. (ok. 8zł)
2. Tusz Wibo Extreme Lashes- odzwyczaiłam się od standardowej szczoteczki, ale nie jest zły, cudów nie oczekiwałam. (ok. 5zł)


3. Kredka Rimmel Scandaleyes w odcieniu 014 bright blue- kolor niesamowity, niestety kredka jest zbyt miękka i wbrew pozorom ciężko narysować kreskę (ok. 10zł)


W ostatnim tygodniu promocji wybrałam się o godzinie 10 rano, dziki tłum jeszcze nie dotarł, więc udało mi się zakupić nietknięte egzemplarze. W drugi dzień promocji to co zobaczyłam w Rossmannie wyglądało jak pobojowisko- kredki do oczu, pomadki turlające się pod nogami klientek, do szaf stały kolejki, kosmetyki zniszczone itd, paranoja.


4. Lakiery Rimmel 60seconds w odcieniach caramel cupcake oraz instyle coral (ok. 5zł)


5. Pomadka Wibo Elixir w odcieniu 07- pisałam już o niej tutaj tutaj  (ok. 3,60zł)
6. Lakier Wibo Celebrity Nails w odcieniu 7 pastel love- kolor piękny, lecz słaba pigmentacja- do pełnego krycia potrzeba 3 warstw ;/  (ok. 3zł)


8. Miss Sporty Nail Expert top coat- stosuję go jako preparat przedłużający trwałość lakieru i nie narzekam. (ok. 4zł)
9. Miss Sporty odżywka 5 w 1- zdziałała cuda na moich paznokciach, nie zawiera formaldehydu, szczerze mogę ją polecić. (ok. 4zł)


Załapałam się jeszcze na promocję -40% w Naturze, na szczęście w mojej mieścinie Natura nie jest nikomu po drodze, pofatygowałam się na obrzeża miasta i trafiłam na taki wybór kosmetyków, że nie wiedziałam co kupić i kupiłam tylko kilka drobiazgów.


1. Puder transparentny Essence all about matt- matuje, nie zmienia koloru podkładu, jest ok.  (ok. 9zł)
2. Baza pod cienie Kobo- szczęście chciało, że wzięłam ostatnią sztukę, a za mną pani jej szukała- peszek :D (ok. 9zł)
3. Paletka cieni Essence all about candies- słaba pigmentacja, ale podoba mi się efekt. (ok. 9zł)
4. Kredka do oczu Sensique- lepsza od Rimmela, muszę zaopatrzyć się w inne kolory. (ok. 3zł)
5. Lakier zapachowy Essence nail candies 6 w 1 - zapomniałam dorzucić do zdjęcia (skleroza ;/) - półtransparentny, po wyschnięciu pachnie kwiatowo, nie odpryskuje- rewelacja. (ok. 5zł)


Do osiedlowej drogerii wstąpiłam jeszcze po lakier Golden Rose:


W tamtym czasie do mojego koszyka wpadły przy okazji poniższe zdobycze:


Mam nadzieję, że kolejna taka promocja nie będzie w czasie najbliższym, bo chyba będę musiała wziąć kredyt. :D

Pozdrawiam, Iz.


poniedziałek, 19 maja 2014

Elektryczna szczoteczka do twarzy z Biedronki- moje odczucia po pierwszym zastosowaniu

To moja pierwsza elektryczna szczoteczka do twarzy. Skusiłam się na nią przede wszystkim z ciekawości- czy taki wariant oczyszczania twarzy mi odpowiada. Użyłam jej tylko jeden raz, gdy już pierwsze wrażenie minie, nawiążę do niej raz jeszcze w osobnym poście.






Bardzo podoba mi się wykonanie szczotki, które jak widać- jest solidne i estetyczne. Zapakowana w poręczne etui jest dobrze zabezpieczona podczas transportu. Ogromnym jej minusem jest fakt, iż nasadek nie można dokupić/ wymienić, gdy się zużyją. Ale 19,99zł można producentowi wybaczyć takie niedociągnięcie. Oświećcie mnie, do czego służą dwie gładkie nasadki? Nie mogę znaleźć dla nich zastosowania :P 
Do nasadki ze szczoteczką użyłam Żelu- kremu z BeBeauty i z przykrością stwierdziłam, że podrażniła mi skórę i przez całą noc i dzień miałam buraka na twarzy. Być może tak powinno być- jak po mocnym peelingu? Nie mam pojęcia. Użyłam też nasadki masującej, do `wklepania kremu`- tutaj aplikacja była bardzo przyjemna :) Spróbuję jej użyć jeszcze w czasie najbliższym, aby przekonać się, czy podrażnienie wystąpi. Złuszczanie martwego naskórka złuszczaniem, starałam się masować delikatnie, ale skóra piekła niesamowicie. Może to ze mną jest coś nie tak, bądź był też to jednorazowy wybryk mojej skóry, czas pokaże. 

Miłego poniedziałku, buziaki :)

niedziela, 18 maja 2014

Anida krem ochronno pielęgnacyjny + moje osobiste odkrycie

Cześć :) Na wstępie chciałabym się pochwalić moim cudeńkiem, które pokochałam od pierwszego wejrzenia- prezent bez okazji od mojego K. Wreszcie mogę robić porządne zdjęcia porządnym sprzętem :)



Pierwszym produktem, który chciałam Wam przedstawić, to krem ochronno pielęgnacyjny firmy Anida. Zachwycona kremem do rąk, o którym pisałam wcześniej, stwierdziłam, że inne produkty muszą być tak samo dobre. I nie zawiodłam się :)



Skład:

Wygląd:


Konsystencja/ zapach: gęsta, zapach bardzo przyjemny dla nosa, po aplikacji na twarz ulatnia się
Pojemność/ cena: 100ml/ ok 5zł
Dostępność: Na pewno w aptekach, nie wiem jak to wygląda w drogeriach

Moja opinia:

Moja cera teoretycznie nie jest problemowa, lecz w praktyce okazuje się, że jest bardzo wybredna. Większość kremów jakie miałam okazję używać, powodowały podrażnienie i/lub zapychały. Ten jednak okazał się strzałem w 10- tkę. Stosuję go od czasu do czasu, kiedy potrzebuję mocniejszego nawilżenia. Nie nadaje się dla mnie na co dzień, gdyż mam cerę tłustą. Ładnie się wchłania, nie pozostawia tłustego filtru na skórze. Za śmieszną cenę otrzymujemy naprawdę świetny krem- warto się na niego skusić podczas wizyty w aptece, polecam :)


Moje osobiste odkrycie to pomadka Wibo Elixir. Piszę, że to osobiste odkrycie, gdyż nie byłam nigdy przekonana do pomadek kolorowych, preferowałam nawilżenie balsamem do ust, a ta szminka podbiła blogosferę już długi czas temu. Skusiłam się na nią podczas promocji -49% w Rossmannie za ok. 3,50zł i żałuję, że nie kupiłam jeszcze kilku innych kolorów. Miłym zaskoczeniem dla mnie jest, że Elixir nie wysusza ust. Wprawdzie zawsze nakładam pomadkę ochronną zanim nałożę kolor, ale mogę śmiało nałożyć tą pomadkę bez bazy. Fantastycznie nawilża i daje delikatny róż- kupiłam numer 07, który utrzymuje się naprawdę długo. Przy najbliższej promocji zakupię na pewno jeszcze inne odcienie. 




A na koniec, tęcza, którą udało mi się wczoraj uchwycić :)



Ps. Jutro albo we wtorek pochwalę się moimi Rossmannowskimi zdobyczami, jak wszyscy to wszyscy, a co :)

czwartek, 15 maja 2014

Schwarzkopf Color Mask 1010- recenzja

Cześć :) Oprócz poszukiwania idealnej odżywki do włosów, poszukuję także idealnej farby. Farby, które testuję, mają nie lada zadanie przed sobą- muszą pokryć pozostałości po rudym, żółte refleksy itd. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie uda mi się to do końca, więc staram się chociaż wyglądać jak człowiek xD Zresztą- od czego są płukanki. Przechodząc do recenzji...



Oceniam odcień 1010 jasny perłowy blond.


Opakowanie: Duże pudełko, w którym znajduje się instrukcja, pojemnik z kremem rozwijającym 60ml, tubka z kremem koloryzującym 60ml, odżywka z masłem shea, foliowe rękawiczki

Zapach: Typowy dla farb o jasnych odcieniach, duszący, lecz używałam farb o gorszym zapachu.

Cena: Kupiłam w promocji za 18,99zł, bez promocji to chyba ok. 25zł

Dostępność: Drogerie, markety etc.



Moje wrażenia:

Producent zaleca niekonwencjonalną aplikację farby poprzez nakładanie palcami, jednak jestem zwolenniczką tradycyjnego nakładania pędzlem.Sama aplikacja przebiegała bezproblemowo i wygodnie, ogromny plus od producenta za większą pojemność farby- przy moich włosach muszę kupować dwa opakowania, a zazwyczaj i tak to jest mało, w przypadku Color Mask, farby jeszcze troszkę zostało. Nie wysycha na włosach, rzeczywiście ma konsystencję maski. Trzymałam ją na włosach ok. 45 minut. Podczas aplikacji niestety odczułam pieczenie skalpu, ale mam tak przy większości farb, więc nie mogę uznać tego za minus. Załączona odżywka podbiła moje serce :) Ubolewam nad tym, że odżywki dołączone do farb nie są dostępne w pełnowymiarowych opakowaniach, są naprawdę świetne. Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z koloryzacji Schwarzkopfem i jeżeli nic mi nie odbije, to zakupię ją ponownie. W przypadku tej farby, jakość współgra z ceną. Polecam ją wszystkim blondynkom :)


Zdjęcia przed


Zdjęcia po




Plusy:
+aplikacja
+konsystencja
+dostępność
+dobre pokrycie całości długości
+odżywka
+chłodny odcień


Minusy:
-cena (przy moich włosach, dwa opakowania to kosz ok. 40-50zł)
-zapach

Moja ocena: 5-/5

środa, 14 maja 2014

Garnier Ultra Doux `Olejek avocado i masło karite` - bubel roku

Zbierający pozytywne opinie w blogosferze Ultra Doux zupełnie nie sprawdził się na moich włosach. Skusiłam się na niego przez promocję w Rossmannie i żałuję bardzo, muszę zużyć go nieco inaczej niż powinnam. Dawno nie trafiłam na takiego bubla- choć jest dopiero maj, Garnier otrzymuje ode mnie puchar MEGA BADZIEWIA. Dlaczego? Więc od początku... 


Nie będzie to pełna recenzja, bo takich było już mnóstwo na temat tego szamponu, wyrażę tylko swoją opinię. Nie wiem co spowodowało to, że akurat moim włosom nie podpasował ten szampon. Być może to wina konkretnego składnika, ale chemiczką nie jestem i nie będę udawać, że znam się na składach :) Szampon dobrze się pieni, ale to tyle dobrego z jego strony. Włosy już podczas mycia są nieprzyjemne w dotyku- mam wrażenie jakby były niesamowicie brudne ;/ A takie nie są, bo myje włosy codziennie lub co dwa dni. Płukam je wiele razy obfitą ilością wody- lecz wciąż wyglądają, jak niedokładnie wypłukane.  Ponadto, po zakończeniu mycia, w miejscu gdzie nakładam najwięcej szamponu, tworzy się takie jakby gniazdo i włosy w tym miejscu wyglądają bardzo niekorzystnie. Gdy już wyschną są nieświeże, pozostaje na nich tłusty filtr, który wyraźnie czuć na dłoniach po dotknięciu włosów. Co oczywiste- włosy szybciej się przetłuszczają. Dawno żaden szampon nie zrobił takiego bałaganu na mojej głowie. Lepiej spisują się nawet szampony z jeszcze niższej półki.
Nie mam pojęcia, dlaczego ten szampon mimo tak wielu pozytywnych opinii nie przypadł do gustu moim włosom. Być może skuszę się na odżywkę z tej serii, ale jest to wątpliwa sprawa. Osobiście nie polecam tego szamponu, ale nie chcę też kogoś do niego zrazić- być może to z moimi włosami jest coś nie tak ;)

moja ocena- 1/5



Ps. To prawdopodobnie mój ostatni post ze zdjęciami z internetu- wspaniały Samsung na mnie czeka :)

Liebster Blog Award

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'.
Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, 
więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. 
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała.
Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.
Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.




Powoli zadomawiam się w blogosferze, a tu mały surprise od nieelegancka94 . Bardzo mi miło z tego powodu i dziękuję. :)

Pytania, na które mam odpowiedzieć:


1. Produkt kosmetyczny, bez którego nie wyobrażasz sobie codziennej pielęgnacji?

Ciężko powiedzieć... Jeśli chodzi o twarz- jest to tonik Ziaja Nuno, Soraya So Pretty Krem Morelowy Matujący i BeBeauty żel- krem. Włosy- odżywka. Na chwilę obecną jest to Nivea Long Repair.

2. Jaki produkt do pielęgnacji ust mogłabyś polecić?

Zdecydowanie jest to balsam do ust Tisane

3. Książka, którą ostatnio przeczytałaś?

Chętnie wracam do Milczenia owiec T. Harrisa, tak też było ostatnio,

4. Idealny dzień, dla Ciebie to...?

Dzień z moim Narzeczonym.

5. Kawa czy herbata?

Zależy od pory dnia, ale częściej pijam herbatę.

6. Trzy rzeczy, które lubisz w sobie najbardziej?

Oczy, włosy, pośladki.

7. Jakie miejsce na świecie chciałabyś odwiedzić?

Jest wiele takich miejsc, na pewno Norwegia, Kanada, UK.

8. Ulubiony film?

Wszystkie części o dr Lecterze, Monster, Skazany na bluesa, Titanic, Transporter, Symetria.

9. Piosenka, za którą aktualnie szalejesz to...?

Dżem- Tylko Ty i ja

10. Sukienka, spódnica czy spodnie?

Spodnie, legginsy

11. Ulubiona marka kosmetyków?

Pielęgnacja włosów- Schwarzkopf, Ziaja, Marion/ makijaż- Bell, Essence, każda marka oferuje coś wyjątkowego, co lubię


Nominuję moje blogowe odkrycia, do których zaglądam z wielkim zaciekawieniem:








A moje pytania to:

1. Ulubiony film/ serial?
2. Gdybyś miała wybrać jeden kosmetyk, bez którego nie wyobrażasz sobie makijażu, co by to było?
3. Jak wygląda Twoja codzienna pielęgnacja włosów i twarzy?
4. Ulubiony szampon i odżywka?
5. Najlepszy dzień w Twoim życiu?
6. Pomadka czy błyszczyk?
7. Twoje hobby?
8. Najprzystojniejszy aktor wg Ciebie to...?
9.Twoje największe uzależnienie?
10. Najpiękniejsze miejsce jakie odwiedziłaś to... ?
11. Czego nigdy nie zrobisz w swoim życiu?




poniedziałek, 12 maja 2014

Joanna Naturia- moje odżywki b/s

Sławne w blogosferze odżywki Naturii zagościły i w mojej szafce. Wersję z Makiem i bawełną zużyłam już jakiś czas temu, obecnie stosuję Cytrynę i miód oraz Len i rumianek. 


Co mówi producent?

Odżywka Naturia powstała w oparciu o starannie dobrane składniki, które pielęgnują włosy suche i zniszczone. Sprawdzona receptura zapewnia włosom zdrowy i piękny wygląd. 
Miód- aktywne cząsteczki miodu wnikają we włosy, odżywiają i nawilżają ich włókna
Cytryna- zawiera cenne witaminy i kwasy owocowe, które działają wygładzająco na łuski włosów.

Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Panthenol, Hydroxypropyltrimonium Honey, Citrus Medica Limonum, Propylene Glycol, Parfum, Hydroxyisohexyl, Citric Acid, 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphelyn Methylpropional, Limonene, Linalool, [+/- DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Iodopropynyl Butylcarbamate] 

Opakowanie: Przejrzysta szata graficzna, przykuwa moją uwagę.
Konsystencja: Rzadka, lejąca, łatwo wylać zbyt dużo produktu
Kolor/ zapach: Półprzezroczysty, wyczuwam tylko cytrynową nutę, przyjemny
Pojemność/ cena: 200g/ ok 5zł
Dostępność: Począwszy od kiosków, kończąc na Super Pharm, są dosłownie wszędzie

Moja opinia

Odżywka skusiła mnie przede wszystkim swoim zapachem. Wersja z Makiem i bawełną sprawdziła się jako `wspomagacz` w rozczesywaniu moich niestety silnie plączących się i wymagających włosów, lecz nie odpowiadał mi jej zapach. W przypadku tej- zapach jest obłędny. Ale nie zapach stanowi i jakości odżywki. Jeśli chodzi o jej działanie...
Odżywka ułatwia rozczesywanie- niezaprzeczalnie. Zapach utrzymuje się na włosach przez długi czas. Są delikatniejsze w dotyku i nieco bardziej błyszczące. I to by było na tyle... Nie zauważyłam szczególnej poprawy kondycji włosów, odżywka daje doraźne i krótkotrwałe rezultaty- do następnego mycia. Ale w końcu od czego są maski. Używam jej także jako pierwsze O w metodzie OMO. 


Wersja z Lnem i rumiankiem.

Od swojej poprzedniczki różni się właściwie tylko zapachem, który również przypadł mi do gustu. 


Podsumowując:

+zapach!
+cena i dostępność
+estetyczne opakowanie
+ułatwia rozczesywanie
+nie obciąża włosów i nie skleja ich
+zabezpiecza włosy w pierwszym O

- nie odżywia włosów
- jest zbyt rzadka i lejąca

Moja ocena: 4-/5

Zaznaczam, iż jest to subiektywna ocena. Moje włosy są wymagające i zniszczone, u kogoś z włosami w lepszej kondycji Naturia może sprawdzić się o wiele lepiej. :)